Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Conan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Conan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Betrayer of Asgard #11

Cavaliere Sergio Canelotti - uczony szlachcic z Korynti, postać Ravena
Amadero Crote - pancerny żołnierz z Poitain, postać Funia
Grimnir - barbarzyńca z Asgardu, postać Grześka
Hrothgar - barbarzyński czarownik, postać Roberta

Bohaterowie budzą się w leżu Mimira. Dziadyga odpowiada na ich pytania, oddaje część utraconego w wirze wodnym ekwipunku (podobno wydartego złym duchom - gracze wiedzą lepiej) i proponuje trzy metody odnalezienia kuli dusz, artefaktu niezbędnego do pokonania Logriego. Pierwsza to udanie się do kręgu Cherzbog i wypytanie zebranych tam czarnoksiężników, druga odnalezienie biblioteki czarowników, trzecia skonsultowanie się z wyrocznią. Do samej Hyperborei zaś można udać się dwoma drogami, przez Cymmerię oraz bezpośrednio na wschód - przekraczając lodowiec.

Tak wielki wybór przytłacza przyzwyczajonych do liniowego scenariusza graczy i wywiązuje się dość długa dyskusja. Ostatecznie decyzja zapada, bohaterowie ruszą do biblioteki pokonując lodowiec.

Podróż trwa wiele mroźnych i wietrznych dni. W pewnej chwili awanturnicy natrafiają na znaczącą przeszkodę, wysoki na 100 stóp klif. Nieustraszony Hrothgar postanawia wspiąć się na szczyt i zrzucić linę pozostałym. Niestety w połowie drogi, ściana lodu pęka i szamana atakuje ogromny śnieżny robak! Porywa bohatera w szczęki i wciąga do wydrążonego w lodzie korytarza. Po krótkim epizodzie nieudanej wspinaczki, gracze wpadają na to żeby wyrąbać w ścianie korytarz i dostać się do jednego z tuneli. Ruszają nim na ratunek toczącemu nierówną walkę z bestią Hrothgarowi. Nie mija wiele czasu i bestia pada rozpłatana potężnym cięciem Amadero.

Niedługo potem bohaterowie pokonują lodowiec i schodzą na ponure równiny. W oddali widzą samotną wieżę, strażnika Hyperborejskiej granicy. Mimo że wygląda ona niepokojąco, okazuje się niegroźna. Awanturnicy podróżują szybko i wkrótce docierają do złowieszczego zamku - w nim ukryta jest biblioteka. Sergio postanawia negocjować ze strażnikiem twierdzy, zamaskowym czarnoksiężnikiem. Ten odmawia mu wstępu, jednak słysząc imię Logriego radzi graczom udać się do kręgu Cherzbog.

W kręgu awanturnicy spotykają się z kabałą czarnoksiężników. Ich przywódca po krótkiej wymianie zdań na temat powrotu Logriego żąda, aby Sergio poddał się próbie prawdomówności. Niebieski ogień ogarnia głowę szlachcica, a w jakie umyśle rozlega się głos. Przywódca czarnoksiężników zdradza że kula dusz ukryta jest w Skolji oraz fakt że nie ufa swoim braciom - każdy z nich może być niewolnikiem Logriego.

Skolja to miasto, które bohaterowie odwiedzi w snach. Aktualnie jest ruiną znajdującą się tuż nad granicą Turanu. Awanturnicy docierają do niego podróżując przez bezludne stepy. Tuż przed zniszczoną metropolią znajdują umierającego kozaka, który prosi ich, aby ostrzegli przywódczynię jego bandy o zdradzie.

Na tym skończyliśmy sesję, która ewidentnie się nie kleiła. Być może przedawkowaliśmy Conana ?

czwartek, 22 września 2011

Betrayer of Asgard #10

Hrulf - barbarzyńca z Cymmeri, z uwagi na nieobecność Ryha postać przejął Grzesiek
Oruxa - zamoryjska złodziejka, Funio
Halbad - pogranicznik w słomkowym kapeluszu, szuka córki porwanej przez łowców niewolników, Robert
Tiw - żołnierz z długiej linii hyperboryjskich niewolników, Raven

"Uciekliśmy z wieży i powróciliśmy do Cherzbog, kręgu kamieni w sercu Hyperborei. Tam spotkaliśmy czarnoksiężnika, który wysłał nas z misją i oddaliśmy mu księgę Logriego. Przez dziewięć dni i nocy, on i jego bracia studiowali jej mądrość, a potem, w bezksiężycową noc, przyzwali nas ponownie."

Bohaterowie czekają w środku kręgu w Cherzbog, kiedy jeden po drugim zjawiają się czarnoksiężnicy. Wnet jest ich dwunastu, okutane w szaty postacie z białymi maskami na twarzach. Jeden z nich trzyma odzyskaną przez graczy księgę.

Konklawe rozważa sprawę Logriego i uznaje, że stał się zbyt potężny i musi zginąć. Czarnoksiężnicy po przestudiowaniu księgi wiedzą już jednak, że zna on złowrogie zaklęcie, dzięki któremu może spętać wolę innego człowieka, tak że zaklęty w ten sposób musi spełniać wszystkie polecenia maga. Ponadto nieszczęśnik jest związany z Logrim tak w życiu, jak i w śmierci, jeśli mag umrze - zginą wszyscy jego niewolnicy. Jak się okazuje, aż siedmiu z dwunastu czarnoksiężników nosi na dłoniach runę Logriego. Fakt ten ostudza zapał zgromadzenia i po krótkiej naradzie czarnoksiężnicy postanawiają skorzystać z Kuli Dusz (Orb of Souls), aby schwytać duszę Logriego, a następnie pogrzebać go na wieki. Wspólnie rzucają czar i wkrótce gotowa kryształowa kula spoczywa w środku kręgu.

Wtem jeden z czarnoksiężników naznaczonych runą chwyta się za głowę, krzycząc, że czuje obecność Logriego w swoim umyśle. Tutaj interweniują gracze i wspólnymi siłami mordują nieszczęśnika, nim Logri zdoła odkryć uknuty przeciw niemu spisek. Pozostali magowie wręczają bohaterom Kulę Dusz i rozkazują zanieść ją w pobliże Logriego.

"Pokładając nadzieje w Kuli Dusz, wyruszyliśmy na poszukiwanie Logriego. Dowiedzieliśmy się, że wyruszył do Skolji, miasta handlarzy niewolników. Udaliśmy się na południe i wkrótce znaleźliśmy się na bezludnych stepach. Było to jeszcze przed wzrostem potęgi Turanu i Skolja była bramą prowadzącą do królestw hyboryjskich."

Bohaterowie docierają do murów miejskich i chwilę czekają przed bramą, razem z gromadą kupców i niewolników. Strażnicy dokładnie przeszukują przyjezdnych i domagają się łapówek. Gracze odmawiają zapłaty i zostają przepędzeni, zauważając przy okazji, że kapitan straży ma znak Logriego na dłoni.

Po okrążeniu miasta okazuje się że ma ono cztery bramy oraz dwa jazy, w miejscach gdzie wpływa i wypływa z niego rzeka. Gracze wybierają inną bramę i tym razem potulnie płacą, dzięki czemu dostają się do środka bez przeszkód. Wkrótce odzywają się trąby i bębny wzywające mieszkańców na rynek i zaciekawieni bohaterowie udają się razem z tłumem, sprawdzić co zacz. Trafiają na końcówkę przemówienia władczyni miasta - królowej Olu - która wzywa lud do świętowania i ogłasza początek festiwalu. Dodatkowo poleca zamknąć bramy, tak aby nikt Skolji nie opuścił przed jego końcem.

W tym momencie gracze rozpoczynają dość chaotyczne śledztwo próbując zlokalizować Logriego. Odwiedzają następujące miejsca:
  1. Ulice miasta gdzie rozpytują o nowiny. Dowiadują się że festwial odbywa się na cześć przybysza z północy, który uzdrowił (lub ma uzdrowić, opinie są różne) syna królowej. Dodatkowo krążą plotki, że królowa od czasu jego pojawienia się przed paru dniami zachowuje się dziwnie oraz że "święty mąż" przywiózł ze sobą Brythuńską niewolnicę, która obecnie jest osobistą służącą władczyni.
  2. Świątynię Boriego, w której odbywa się nabożeństwo z intencją, aby bóg zabił Logriego piorunem z jasnego nieba. Halbald wdaje się w dyskusję z najwyższym kapłanem, lecz ten oprócz wyklinania przybysza, który odebrał mu wpływ na królową, niewiele może pomóc - choć pochwala zamiar zlikwidowania czarnoksiężnika. Kapłan utrzymuje, że Logri ukrywa się w pałacu.
  3. Różne dzielnice Skolji oraz targ niewolników. Bohaterów zaczepiają pijacy, oferują im swoje usługi dziwki, spotykają procesję kapłanów Boriego i wdają się w dyskusję ze starą, zwariowaną babą. Wszystkie spotkania wylosowane z tabeli :)
Nie wiedząc co począć, gracze postanawiają wkraść się do pałacu. Wokół trwa dzika hulanka.

Oruxa znajduje tylne wejście i bez litości morduje trzech strażników. Awanturnicy przebierają się w ich zbroje, zabierają tarcze i tabardy. Następnie ruszają wgłąb pałacu. Przez jakiś czas błądzą bez celu, budynek jest wyludniony z powodu trwającego festiwalu i nikt ich nie zaczepia. W pewnym momencie Halbald wyglądając przez okno, na wewnętrzny dziedziniec, widzi przechadzające się po urządzanym tam ogrodzie dwie kobiety. Jedną rozpoznaje - jest to jego córka! Na dłoni dziewczyny widnieje znak Logriego. Druga to z pewnością królowa Olu. W tym momencie gracze tracą cierpliwość i postanawiają wydusić z jakiegoś nieszczęsnego służącego, gdzie jest Logri. Dowiadują się jednak, że czarnoksiężnika nie ma w zamku, rankiem wyruszył ze swoją świtą, nie opowiadając się nikomu.

Oszołomieni bliskością władzy gracze popadają w konsternację. Snują dziwne plany, które to zajęcie przerywa dopiero rytuał Logriego.

Wtem daje się słyszeć ogłuszający huk gromu. Nad miastem gwałtowanie zbierają się kłębiące, czerwone chmury, a ze szczytu najwyższej wieży w Skolji, błyska purpurowy płomień. Pioruny biją bezlitośnie w miasto, waląc budynki i zabijając ludzi, a czarne demony pikują z nieba porywając nieszczęśników i zrzucając na pewną śmierć. Rytuał Logriego rozpoczyna się!

Bohaterowie pośpiesznie opuszczają pałac, w zamieszaniu porywając jeszcze córkę Halbalda. Wokół nich ludzi uciekają w panice, tratując się nawzajem. Mniej szczęśliwych unosi w górę niewidzialna siła, a purpurowy ogień spala na popiół. Moc tysięcy ofiar płynie do Logriego zwielokrotniając moc czarnoksiężnika.

Wieża okazuje się być strzeżona przez grupę przerażonych żołnierzy oraz naznaczonego znamieniem Logriego kapitana. Bohaterowie bez wahań atakują oddział, zabijają dowódcę i rozpędzają żołdaków. Następnie rozpoczynają wspinaczkę na położony 70 metrów wyżej szczyt. Jedyną drogę stanowią umocowane po zewnętrznej stronie budowli stopnie, wijące się wokół wieży.

Droga okazuje się niezwykle trudna. Schody nie posiadają barierki, a każdy silniejszy podmuch wiatru grozi strąceniem w otchłań. Ponadto pnących się bohaterów szybko opadają latający słudzy Logriego. Mimo to graczom udaje się dotrzeć prawie na sam szczyt. Powstrzymuje ich dopiero uderzenie pioruna, który strąca z wieży Oruksę, a niedługo potem spada i Hrulf wraz z Kulą Dusz. Jako że Tiw wraz z Halbaldem znajdują się dużo niżej, jeden walczący z szturmującą wieżę hordą nieumarłych, drugi osłaniający towarzyszy z łuku, bohaterowie ponoszą klęskę.

W rzeczywistości jednak Hrulfowi udało się wykonać misję. Dostał się na szczyt wieży, powstrzymał czarnoksiężnika i uwięził jego duszę w kuli. Duch jednego z jego towarzyszy kontynuuje opowieść.

Upadek z wieży strzaskał moje ciało. Gdy Logri został uwięziony, zaklęcie zakończyło się. Nie wiem jak długo tak leżałem, ogłuszony. Czarnoksiężnicy przybyli wraz z porankiem, cisi niczym duchy. Jeden z nich podniósł Kulę, która teraz płonęła nieziemskim światłem. Inny wskazał miejsce gdzie leżało ciało Logriego. "Ty, weź je" - rzekł do Cymeryjczyka. Patrzyłem jak Hrulf podnosi ciało. "Pogrzebiemy je na północnych pustkowiach, nikt nigdy się nie dowie gdzie spoczywa Logri". Widziałem jak Hrulf odchodzi powoli, krew jeszcze płynęła z jego ran.

Patrzyłem jak odchodzi. Czarnoksiężnicy również odeszli, zabierając Kulę gdzieś między ruiny. Leżałem tak przez trzy dni. Potem umarłem.

Graczom nie udało się wykonać misji do końca, ale nic nie szkodzi. Cały epizod był retrospekcją i miał na celu przybliżenie wydarzeń z przeszłości bez zbędnego przynudzania. Na tym zakończyliśmy sesję :)

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Betrayer of Asgard #9

Hrulf - barbarzyńca z Cymmeri, Ryhu
Oruxa - zamoryjska złodziejka, siotra bliźniaczka Orchany, Funio
Orchana - zamoryjska uwodzicielka, siostra bliźniaczka Oruxy, Grzesiek
Halbad - pogranicznik w słomkowym kapeluszu, szuka córki porwanej przez łowców niewolników, Robert
Tiw - żołnierz z długiej linii hyperboryjskich niewolników, Raven

"Dawno temu byłem niewolnikiem w Hyperborei, trudziłem się w łańcuchach przed długie lata. Czarnoksiężnik Logri stał się potężny, tak potężny, że mój pan zaczął się go lękać. Wysłał więc mnie i kilku innych niewolników do fortecy Logriego, byśmy wykradli jego sekrety. Bogowie, pamiętam..."

Postacie graczy doświadczają wizji, a sami gracze dostają nowe postacie, aby mogli rozegrać wydarzenia sprzed wieków. Moim zdaniem całkiem niezły pomysł jeżeli nie ma się do czynienia ze złośliwcami :)

Niewolnicy przybywają do fortecy Logriego za pomocą sekretnego tunelu, prowadzącego do podziemi. W komnacie panuje ciemność, którą jedynie Oruxa potrafi przeniknąć. Szybko przeszukuje pomieszczenie, odkrywając szereg jam, z których część przykryta jest ciężkimi kratami oraz dużą szafę z wiadrami, hakami i biczami. Zabiera jeden z biczów dla siostry (bdsm uwodzicielki :) i otwiera wytrychem drzwi na oświetlony pochodniami korytarz. Mniej więcej w tej samej chwili bohaterowie słyszą gong i wkrótce na korytarz wkracza paskudny garbus, dozorca lochów. Oruxa kryje się przed nim, a ten wkrótce znika w jednym z bocznych pomieszczeń. Co odważniejsi bohaterowie wkraczają wtedy na korytarz, a Oruksie udaje się nawet uaktywnić i uniknąć pułapki. Wtem garbus, załatwiwszy swoje sprawunki, ponownie wychodzi na korytarz, lecz bezlitosna Oruxa gładko podrzyna mu gardło, od ucha do ucha. Gracze decydują się cisnąć ciało nieszczęśnika do jednej z jam, które jak się okazuje, goszczą odrażające rezultaty eksperymentów czarnoksiężnika - potworne hybrydy.

Awanturnicy mogą już bez przeszkód zwiedzić kompleks. Otwierając kolejne drzwi kluczami zabranymi garbusowi, znajdują kolejno: więzienie gdzie udręczeni i szaleni więźniowie siedzą w żelaznych klatkach, komnatę z wyciętym w posadzce kręgiem, wewnątrz którego spoczywa spalone na węgiel ciało, pokój - rzeźnię gdzie rozkładające się ciała zwisają ze stojaków na mięso oraz komfortowo urządzoną celę. W tej ostatniej więziony jest szaleniec, którego osobowość oscyluje pomiędzy aroganckim wielmożą z Hyperborei, zdradzonym uczniem Logriego oraz bełkoczącym wariatem. Halbad podejmuje się rozmowy z drugim wcieleniem i dowiaduje się, że badając grobowiec w górach, Logri odnalazł starożytną księgę, z której nauczył się potężnego zaklęcia, które niszczy wolę zaklętej osoby i czyni ją niewolnikiem czarnoksiężnika. Bohaterowie zauważają na ręce nieszczęsnego więźnia znajomą runę, podobną Amadero widział kiedyś w wizji, wypaloną na swoich dłoniach. Rozmowa z szaleńcem kończy się jednak, kiedy ten rozkazuje Oruksie i Orchanie zaspokoić swoje żądze i otrzymuje w zamian smagnięcie biczem po twarzy :) Postanawiając wykraść księgę Logriemu, gracze ruszają w dalszą drogę, a Tiw bezlitośnie przebija więźnia mieczem.

Wkrótce docierają do komnaty ze schodami, w której znajduję się również dwa gongi, jeden przy wejściu, drugi przy samych stopniach. Wyjścia pilnuje jednak szkaradny potwór - mantikora. Na łbie maszkary wypalony jest ten sam symbol co na ręce szaleńca. Niewiele myśląc Halbad chwyta za łuk i szyje do bestii. Wtem runa na jej czole rozbłyska światłem, a w oczach pojawia się wyraz inteligencji. Gongi wzlatują w powietrze, a zza pleców postaci daje się słyszeć zgrzyt metalu o kamień - hybrydy zamknięte w jamach zostają uwolnione! Walka nie jest jednak tak trudna jak mogłoby się wydawać. Jako że gracze zamknęli na klucz wszystkie drzwi za sobą, horda nie może prędko ich dopaść, a sama mantikora znajduje godnych przeciwników w postaci Hrulfa i Tiwa. Dodatkowo sprytny Halbad strzela w lewitujący pod sufitem gong. Porażona dźwiękiem, którego nauczono ją się lękać, mantikora zamiera i Hrulf zabiją ją jednym, potężnym ciosem.

Gracze mają jeszcze sporo czasu na przygotowanie się i potyczka z nadciągającą gromadą jest dziecinnie łatwa. Kilka potworów zostaje zranionych zatrutymi strzałami z uruchomionej ponownie pułapki, resztą koszą strzały i miecze bohaterów. Po krótkim odpoczynku gracze ruszają dalej.

Wychodząc po schodach awanturnicy trafiają do kuchni i magazynu. Trudzą się tu liczni niewolnicy, lecz gracze postanawiają przekraść się na wyższy poziom, nie niepokojąc ich.

Wkrótce trafiają do wielkiej komnaty. Potężne odrzwia zostały otwarte na oścież i lodowaty wiatr wwiewa śnieg do środka. Pod ścianami, obok podtrzymujących strop kolumn, trwa na warcie czterech uzbrojonych we włócznie strażników. Na przeciwko wrót, pod ścianą, tuż obok wygasłego paleniska, ustawiono kamienny tron. Wtem daje się słyszeć huk kamienia uderzającego o kamień, a następnie następny i następny. Po znajdujących się w komnacie, wijących się, schodach porusza się przedziwna postać. Olbrzym ubrany w luźne szaty i trzymający w dłoni tacę, z wolna zmierza w kierunku tronu. Lewa część jego ciała jest ciemnoszara z barwy i skamieniała! Idąc sztywno potwór dociera do tronu, zasiada, podnosi leżącą na tacy przykrywkę i zaciąga się mocno unoszącym się z niej dymem. Wkrótce zamyka oczy i zapada w drzemkę.

Po krótkiej naradzie gracze postanawiają wysłać naprzód zabójcze siostry. Orchana pewnym krokiem wychodzi na środek pomieszczenia i hipnotyzuje strażników, podczas gdy jej siostra zakrada się rzezając im gardła. Kiedy ostatni z mężczyzn pada martwy, Orchana pechowo potyka się o leżący na posadzce sztylet, a hałas budzi olbrzyma. Oruxa dopada jednak błyskawicznie potwora i nim ten zdąży zadziałać, wbija mu sztylet w oko. Tak ginie seneszal Logriego - Gond.

Zachęceni łatwym zwycięstwem, bohaterowie ruszają naprzód. Pną się po schodach i po chwili znajdują się w prywatnych komnatach czarnoksiężnika. Ich ascetyczny charakter rozczarowuje Oruksę, która od początku wyprawy liczyła na bogate łupy. Szukając czegokolwiek cennego postanawia otworzyć dwie żelazne skrzynie, umieszczone w pokoju oświetlonym blaskiem świec. W ten sposób ściąga na siebie uwagę strażników komnaty. Mocne dłonie materializują się na gardłach jej i Tiwa, próbując zadusić śmiałków. Hrulf rzuca się na pomoc, jednak jak tylko odrywa łapska od gardła złodziejki, te rozwiewają się jak dym i wkrótce atakują znów. Przez chwilę awanturnicy zmagają się z niewidocznymi dusicielami, lecz ostatecznie Tiw orientuje się, że źródłem zaklęcia są świece. Po ich zgaszeniu, demony wracają do piekła, a gracze pną się na najwyższe piętro wieży.

Na jej szczycie znajduje się obszerna świątynia, przed tytanicznym, białym posągiem, na ołtarzu, oprawiona w czarną skórę, leży poszukiwana księga. Mimo obaw, że posąg ożyje, bohaterowie zabierają ją bez przeszkód. Niepokoi ich jedynie myśl, że podobne posągi widzieli niegdyś w korytarzach śnieżnych diabłów.

"Uciekliśmy z wieży i powróciliśmy do Cherzbog, kręgu kamieni w sercu Hyperborei. Tam spotkaliśmy czarnoksiężnika, który wysłał nas z misją i oddaliśmy mu księgę Logriego. Przez dziewięć dni i nocy on i jego bracia studiowali jej mądrość, a potem, w bezksiężycową noc, przyzwali nas ponownie."

Na tym zakończyliśmy sesję :)

piątek, 29 lipca 2011

Betrayer of Asgard #8

Po długiej przerwie udało się zebrać na krótką sesję Conana. Udział wzięli:

Cavaliere Sergio Canelotti - uczony szlachcic z Korynti, postać Ravena
Amadero Crote - pancerny żołnierz z Poitain, postać Funia
Grimnir - barbarzyńca z Asgardu, postać Grześka
Hrothgar - barbarzyński czarownik, postać Roberta

Po krótkim przypomnieniu co zaszło na ostatniej sesji, gracze radzą co dalej począć. Amadero obawia się żeglugi łodzią (jak się później okaże, całkiem słusznie) i długo opiera się namowom odważniejszych (lekkomyślnych?) kompanów. W końcu jednak w wyniku fiaska prób zrozumienia tajemniczego grypsu i ogólnego braku koncepcji, bohaterowie stawiają żagle i wypływają na morze. Za ster chwyta Hrothgar (szaman śródlądowy), a pozostali pomagają przy linach.

Pozbawiona nawet odrobiny doświadczenia morskiego drużyna wkrótce gubi kurs i dociera do dziwnej, skalistej wysepki, na której brzegach rozstawione są rzeźby, przedstawiające nienaturalnie wielkie ludzkie głowy. Pomagając sobie wiosłami bohaterowie zbliżają się i cumują tuż przy najeżonym skałami brzegu. Wyspa okazuje się być zupełnie jałowa, a jedyną atrakcją są same figury, z których wnętrza dochodzą jakieś głosy. Hrothgara interesują te szepty, lecz po zbadaniu jednej figury, graczy oblatuje strach i szybko wynoszą się z wyspy.

W tym momencie los uśmiecha się do bohaterów i dzięki szczęśliwemu rzutowi kością Hrothgar odnajduje właściwy kurs. Łódź bez przeszkód przemierza przestwór wód i dociera prawie na drugi brzeg morza. Jednak tutaj czeka ostatnia morska pułapka. Nagle awanturnicy spostrzegają, że woda przed nimi dziwnie się pieni, a sam okręt zostaje porwany przez silny prąd. Przed statkiem tworzy się ogromny wir morski!

Po krótkiej dyskusji na temat fizyki wirów i taktyki wypływania z nich, gracze zabierają się do dzieła :) Wszystkie sprytne pomysły zaprzepaszcza jednak całkowity brak umiejętności żeglarskich. Mimo obrania poprawnego kursu nieubłagany wir wciąga łódź i po krótkiej chwili przewraca ją i pochłania. Bohaterowie chwilę walczą z żywiołem, lecz w końcu słabną i tracą przytomność.

Krztusząc się morską wodą, z ogniem w płucach i biali od soli morskiej, awanturnicy odzyskują przytomność na skalistym zboczu. Za nimi widać kamień z tajemniczym napisem, a przed nimi, przesłonięte grubym kocem, wejście do jaskini. Tuż obok płonie ognisko, nad którym smaży się się smakowite mięso z górskiego gryzonia. Kiedy zrozpaczeni utratą części ekwipunku, a zwłaszcza zdjętej przed żeglugą zbroi, gracze zaczynają już złorzeczyć bogom (i mnie jako prowadzącemu :) z jaskini wychodzi Mimir. Słynny mędrzec okazuje się być żwawym staruszkiem, ubranym w skórzaną opończę i z porożem na głowie. Zaprasza on bohaterów do ogniska.

Złośliwy staruch drwi sobie nieco z nieszczęścia awanturników, odmawia rzucenia klątwy na kapłankę Irdę (mimo że mściwy Hrothgar oferuje mu w zamian cenne futro śnieżnego diabła), lecz po usłyszeniu opowieści o umarłych wstających z grobu i zobaczeniu rogu Hrulfa, poważnieje. Informuje graczy że róg jest dziełem cymmeryjskiego barbarzyńcy, niewolnika zbiegłego ze złowrogiej Hyperborei, który wsławił się pokonaniem czarnoksiężnika i nekromanty Logriego. Aby lepiej unaocznić awanturnikom zdarzenia sprzed lat, Mimir wydobywa z jaskini duży, gliniany słój, uchyla wieko, nabiera w usta powietrza z wewnątrz i mocno wydmuchuje je w ognisko. Dym i iskry wirują szaleńczo i przed oczami zdumionych bohaterów ukazuje się wizja.

Na tym skończyliśmy sesję. Jako że następna część przygody jest de facto retrospekcją, gracze otrzymują do gry nowe postacie. Poniżej ich krótka lista:

Hrulf, potężny barbarzyńca i Conan przeszłości. Obecnie niewolnik w Hyperborei, lecz jego przeznaczeniem jest królowanie w Asgardzie. Silny (23 siły!), zręczny i wytrzymały.
Oruxa i Orchana, siostry bliźniaczki z Zamory. Jedna jest doskonałą złodziejką, druga uwodzicielką (temptress) pierwszej wody.
Halbad, pogranicznik z Brythuni szukający córki porwanej przez łowców niewolników. Również doskonały wojownik.
Tiw, bezduszny żołnierz-niewolnik z Hyperborei, lojalny wobec swoich panów.

Wszystkie zarobione w retrospekcji punkty doświadczenia wędrują do oryginalnych postaci :)

piątek, 15 kwietnia 2011

Betrayer of Asgard #7

Cavaliere Sergio Canelotti - uczony szlachcic z Korynti, postać Ravena
Amadero Crote - żołnierz z Poitain, postać Funia
Grimnir - barbarzyńca z Asgardu, postać Grześka
Hrothgar - barbarzyński czarownik, postać Roberta
Hagor - bossoński łucznik, postać Ryha

Następnego dnia po uczcie Cneph wzywa drużynę na naradę. Razem z Irdą przedstawiają bohaterom swoje podejrzenia - za wypadkami ostatnich dni stoi jakaś złowroga siła. Jedynym sposobem na odkrycie jej natury, jest zasięgnięcie rady Mimira, legendarnego mędrca z gór Eiglofijskich. Jako że innej rady nie ma, gracze zgadzają się wyruszyć do źródeł rzeki Frodji - gdzie ponoć starzec ma swoją siedzibę. Jeden Hrothgar, zrażony do kapłanki, natarczywie domaga się jej udziału w wyprawie oraz zapłaty. W odpowiedzi król Cneph obdarowuje każdego z bohaterów kwotą 1000 sztuk srebra.

Przygotowania są krótkie. Jednak gdy drużyna ma wyruszyć w drogę, Irda oznajmia że miała wizję od bogów, zgodnie z którą jeżeli róg Hrulfa nie zostanie dostarczony do Mimira, Asgardowi grozi zagłada. Jej samej zaś niebianie rozkazali udać się na górę Atali, aby tam modliła się o odwrócenie zguby. W ramach rekompensaty obdarza bohaterów specjalnym amuletem na szczęście - łzą Atali. Deklaracja ta wywołuje ironiczne komentarze graczy, jednak w końcu wyruszają jedynie w towarzystwie Wieprza.

Po kilkunastu dniach podróży awanturnicy docierają do podnóża gór Eiglofijskich. Tam zostawiają tropiciela wraz z końmi i sami ruszają dalej. Wkrótce wkraczają w dolinę rzeki Frodji. Tam spotykają dziwną postać. Chłopiec, na oko nie więcej niż 12 letni, prowadzi niewielki stragan przy górskiej ścieżce. Podając się za ucznia Mimira usiłuje zachęcić graczy do zakupu amuletów i talizmanów. Amadero i Sergio decydują się kupić kilka, a w ramach bonusu dostają jeszcze mały model statku z metalowym kilem.

Idąc wzdłuż rzeki Hrothgar zauważa wiszący wysoko na stoku talizman wykonany z gałęzi, nici i rzemieni. Sergio decyduje się wejść i ściągnąć go na dół, jednak wspinaczka okazuje się zbyt trudna. W takiej sytuacji uczony używa prostego zaklęcia i telekinetycznie sprowadza talizman na dół. W tym samym momencie nagły podmuch wiatru wyrywa rosnące na stoku drzewo i ciska je wprost na Sergio. Ten jednak zręcznie uskakuje przed niebezpieczeństwem. Ściągnięte ustrojstwo okazuje się być duchołapką - amuletem pozwalającym na schwytaniem duszy uchodzącej z ciała.

Wkrótce gracze docierają do niewielkiego jeziorka, do którego wpada wodospad. Dalsza droga prowadzi w górę, po kamiennych schodkach. Jednak w momencie gdy mijają brzeg sadzawki, z głębiny wynurza się zbudowana z wody i lodu postać kobiety. Pragnąc wyssać ciepło i życie, zjawa zbliża się do Grimnira, ten jednak zręcznie lawiruje i unika jej objęć. Tymczasem Hrothgar nurkuje i wydobywa z sadzawki owinięty całunem szkielet, które Sergio ożywia za pomocą magii. Dwaj czarnoksiężnicy niewiele tym jednak osiągają i w końcu Hrothgar niszczy nimfę szczęśliwym zaklęciem.

Po wyjściu po schodkach awanturnicy trafiają do niewielkiego lasku. Zewsząd czuć tu odór niedźwiedziej uryny, jednak samych zwierząt nigdzie nie widać. Jedyne co można dostrzec to wiszące tu i ówdzie na gałęziach duchołapki. Wtem bohaterowie zauważają wielkie ślady odciśnięte na śniegu i odkrywają prawdę, niedźwiedzie tu żyją, lecz są niewidzialne. Bestie atakują i wywiązuje się ciężka walka. Z początku drużyna dostaje solidne cięgi, przeciwnicy są niewidzialni i pojawiają się jedynie na parę sekund przed i w trakcie ataku. Grimnir pada nieprzytomny, a Sergio zostaje powalony i odciągnięty w kierunku gawra. Jedynie opancerzony Amadero, sprytny Hrothgar i ukryty na drzewie Hagor pozostają na placu boju i w końcu udaje im się pokonać zwierzęta.

Poranieni i wyczerpani bohaterowie docierają do kolejnego wodospadu. Tym razem ściana jest pionowa, a schodów nie ma. Jedyną drogą naprzód jest mroczna jaskinia, która okazuje się być strzeżona przez ślepego starca - przewodnika. Oferuje się on przeprowadzić graczy za opłatą. Drużyna rozbija jednak najpierw obóz, goszcząc dziadka przy swoim ognisku. Gracze próbują wypytać samozwańczego "odźwiernego Mimira" ten jednak niewiele wie i pamięta. Hrothgar nie może pozbyć się wrażenia, że mężczyzna podobny jest do innego starca - zamordowanego w Vanahaimie ślepego kapłana.

Po dniu spędzonym na odpoczynku gracze postanawiają ruszyć dalej. Bez przeszkód pokonują wijące się korytarze i docierają na stromy stok skalny, gdzie pozostawiają przewodnika. Dalsza droga prowadzi po mokrym od deszczu, stromym rumowisku, u szczytu którego stoi dziwny, pokryty runami kamień. I ten odcinek nie jest jednak pozbawiony niebezpieczeństw. W połowie drogi na wspinających się awanturników spadają kolejni strażnicy Mimira. Dziwne, latające upiory chwytają Sergio i ciskają go z wielkiej wysokości na skały. Chwilę później, przepłoszone celnymi strzałami Hagora, znikają.

Sytuacja Koryntczyka jest jednak już krytyczna. Towarzyszom udaje się wydostać go na szczyt składy i złożyć obok kamienia. Przed oczami zdumionych bohaterów rozpościera się przestwór wzburzonego oceanu, ze wszystkich stron otoczonego górami. Tuż obok, na brzegu znajduje się stara rybacka łódź. Tajemniczy napis na kamieniu brzmi "Mimir mieszka siedem kroków na południe i dwanaście kroków na wschód od tego kamienia".

Na tym zakończyliśmy sesję.

sobota, 19 lutego 2011

Betrayer of Asgard #6

Cavaliere Sergio Canelotti - uczony szlachcic z Korynti, postać Ravena
Amadero Crote - żołnierz z Poitain, postać Funia
Grimnir - barbarzyńca z Asgardu, postać Grześka
Hrothgar - barbarzyński czarownik, postać Roberta

Część 1

Przed przygodą gracze rozwijają postacie, jako że po ostatniej sesji awansowali na poziom szósty.

Bohaterowie postanawiają wypytać Irdę podejrzewając, że to ona jest odpowiedzialna za wskrzeszenie umarłych. Kapłanka zaprzecza i wyznaje, że sama nie ma pojęcia kto i w jakim celu mógł to zrobić. Jest za to przekonana, że mógł tego dokonać jedynie potężny czarnoksiężnik lub wiedźma.

Niezadowolony z tych wyjaśnień Hrothgar postanawia po raz kolejny użyć swoich guseł i odprawia rytuał przywołujący ze świata umarłych duszę Rorika. Odrąbana głowa powraca do życia, ku swojemu przerażeniu i rozbawieniu graczy. Ostatecznie jednak, Vanir okazuje się być po śmierci równie uparty jak za życia i nie mogąc uzyskać od niego niczego przydatnego, asgardzki szaman musi cofnąć zaklęcie.

Rezygnując chwilowo z prób wyjaśnienia zagadki, awanturnicy postanawiają ostrzec króla Cnepha przed nadciągającą hordą. Wysyłają Wieprza, aby odnalazł spłoszone wierzchowce lecz tropiciel wraca przerażony - w lesie nadal grasują nieumarli. W takiej sytuacji na poszukiwania rusza Grimnir i wkrótce odnajduje konia, atakowanego przez głodne zombie. Barbarzyńca szybko radzi sobie z umarłymi, którzy w mniejszej grupie nie wydają się być groźni i przyprowadza zwierzę.

Po krótkiej naradzie bohaterowie postanawiają wysłać przodem jeźdźca. Zadanie to przypada w udziale Grimnirowi. Reszta kompanii rusza w drogę pieszo.

Galopując pośpiesznie Grimnir z łatwością wyprzedza umarłych i wyjeżdża z lasu na trakt. Marnuje nieco czasu próbując ostrzec wieśniaków z przydrożnej osady, lecz ci nie dają wiary jego słowom. Do fortu dociera przed świtem i od razu udaje się do króla, aby zdać relacje z nocnych wydarzeń. Cneph wysłuchuje go spokojnie i rozkazuje rozpocząć przygotowania do obrony.

Tymczasem pozostali awanturnicy brną mozolnie przez las, omijając szerokim łukiem prących z wolna naprzód nieumarłych. Przekraczają wąski bród rzeczny, przy którym przez chwilę zastanawiają się nad próbą zatrzymania wrogów, lecz ostatecznie ruszają dalej. Udaje im się dotrzeć do przydrożnej osady przed umarłymi, a jej mieszkańcy, przekonani autorytetem Irdy, wyruszają z nimi do fortu. Gdy niebo zaczyna szarzeć w przedświcie bohaterowie spotykają powracającego z końmi Grimnira i wkrótce wszyscy znajdują się bezpiecznie we wnętrzu fortecy. W oddali widać już zbliżającą się armię ożywieńców.

Część 2, bitwa

W tym momencie po raz pierwszy mieliśmy okazję wykorzystać zaproponowaną w dodatku mechanikę prowadzenia bitew. Podobnie jak walka, bitwa podzielona jest na rundy, przy czym każda z nich trwa, w zależności od okoliczności, od kilku do kilkudziesięciu minut. W czasie rundy gracze mogą podjąć działania, które zwiększają szanse zwycięstwa strony, po której walczą. Może to być zdobycie wrogiego sztandaru, zniszczenie machiny oblężniczej, przypuszczenie udanego ataku itp. itd. Następnie wykonuje się jeden rzut na atak dla każdej ze stron konfliktu, dodając do wyniku jej siłę oraz modyfikatory zgodnie z tym co się podczas rundy zdarzyło. Wyniki odejmujemy od siebie i rezultat odczytujemy z tabeli.

W naszym przypadku siła armii nieumarłych wynosiła 15, obrońców fortu 10 (+3 za wojowników, których na prośbę graczy zebrał król Cneph).

Jako że do przybycia wrogów pozostało jeszcze trochę czasu, Amadero zarządza dodatkowe przygotowania. Każe rozpalić ogniska na dziedzińcu oraz wyszukać w forcie długie kije, włócznie oraz widły, którymi obrońcy będą razić wroga wspinającego się na palisadę. Sam król, razem ze swoją świtą zajmuje pozycję ponad główną bramą. Kapłanka Irda zbiera kobiety, dzieci i starców w głównym holu, z dala od niebezpieczeństw bitwy.

Wkrótce umarli przypuszczają szturm. Wspinają się na palisadę, próbując dosięgnąć obrońców, którzy odpowiadają ciskając kamienie, płonące żagwie oraz zadając ciosy bronią drzewcową. W paru miejscach rozpala się walka na szczycie muru i idą w ruch miecze. Z początku wielu wojowników ogarnia strach (Terror of the Unknown) lecz w miarę upływu czasu powoli wracają. Oddział dowodzony przez Sergio udaremnia próbę wyważenia bramy za pomocą tarana, rażąc wrogów z góry wielkimi belkami oraz umacniając drzwi. Mimo dogodnej pozycji obronnej Asgardczycy ponoszą straty, a część zabitych powstaje jako ożywieńcy. W pewnym momencie, gdy szala zwycięstwa zdaje się przechylać na stronę wrogów, Hrothgar udaje się do wielkiego holu po posiłki. Irda jednak każe mu iść precz.

Ostatecznie jednak, po niemal dwugodzinnej, bezlitosnej walce, kiedy siły umarłych wyczerpują się nareszcie w bezustannych szturmach, król prowadzi wycieczkę i roznosi na mieczach błąkające się po równinie niedobitki. Oczom wojowników ukazują się piętrzące pod palisadą sterty posiekanych i zmiażdżonych ciał. Zwycięstwo jest ich, jednak za bardzo wysoką cenę. Niemal połowa obrońców została zabita lub ranna.

Wieczorem tego samego dnia, Cneph zbiera ocalałych w sali biesiadnej i ogłasza, że każdego kto brał udział w bitwie i pomógł obronić jego dom przed umarłymi uważa za brata, który zawsze może liczyć na gościnę przy królewskim stole. Zebrani odpowiadają gromkim rykiem triumfu i przystępują do uczty.

niedziela, 13 lutego 2011

Betrayer of Asgard #5

Cavaliere Sergio Canelotti - uczony szlachcic z Korynti, postać Ravena
Amadero Crote - żołnierz z Poitain, postać Funia
Grimnir - barbarzyńca z Asgardu, postać Grześka
Hrothgar - barbarzyński czarownik, postać Roberta
Hagor - bossoński łucznik, postać Ryha

Nie czekając zbyt długo bohaterowie przystępują do natarcia. Otaczają obóz Vanirów i atakują jednocześnie, aby wydać się liczniejszymi. Starcie trwa krótko, przerażeni niesamowitością miejsca i długim przebywaniem w krainie śmiertelnych wrogów, vanirscy łowcy pierzchają.

Awanturnikom pozostaje jedynie szturm na wieżę, w której zebrała się świta Rorika i sam wódz. Ciężej opancerzeni i prowadzeni przez śmiertelnie groźnego berserkera wrogowie stawiają twardy opór. Wtem daje się słyszeć dźwięk pękającego lodu i ze zmrożonej ziemi w około zaczynają z wolna wygrzebywać się umarli. Wkrótce walczący są otoczeni przez żywe trupy! W tej samej chwili olbrzym Piącha pada, powalony czymś w rodzaju epileptycznego ataku.

Bohaterom udaje się zachować zimną krew lecz niesamowite zdarzenie łamie morale Vanirów. Zwarty szereg rozprasza się, a widzący klęskę Rorik ucieka do wieży, aby przed śmiercią spełnić swą groźbę. Mimo że ścigają go Amadero oraz Hrothgar, udaje mu się wspiąć na piętro, gdzie więziona była Irda. Kapłanki jednak nie ma w komnacie. Jak się później okazuje, udało się jej przecisnąć przez wąskie okno wieży i wspiąć na jedno z rosnących w pobliżu drzew. Hrotghar za pomocą czarów oślepia Rorika, a Amadero zadaje berserkerowi śmiertelny cios.

Tymczasem Grimnir, Sergio i Hagor barykadują drzwi wieży. Ze środka obserwują, jak zastęp umarłych rusza z wolna na północ, w stronę grodu Cnepha Czarnowłosego. Wkrótce żadnego z wrogów nie ma już w pobliżu wieży. Bohaterowie szybko odnajdują Irdę, Piąchę oraz swojego przewodnika Wieprza (który całą bitwę spędził ukryty na najwyższym drzewie) i po krótkiej rozmowie z kapłanką ruszają w drogę powrotną. Znany ze swoich makabrycznych pomysłów Hrothgar zabiera ze sobą odciętą głowę Rorika.

czwartek, 9 grudnia 2010

Betrayer of Asgard #4

Cavaliere Sergio Canelotti - uczony szlachcic z Korynti, postać Ravena
Amadero Crote - żołnierz z Poitain, postać Funia
Grimnir - barbarzyńca z Asgardu, postać Grześka
Hrothgar - barbarzyński czarownik, postać Roberta
Hagor - bossoński łucznik, postać Ryha

Noc mija bohaterom na hulankach, jeden tylko Grimnir przejęty zadaniem pilnowania Rogu Hrulfa, zachowuje umiar. Dopiero późnym rankiem dnia następnego drużynie udaje się zebrać i awanturnicy ruszyć wspólnie do królewskiej hali, aby oddać odzyskany artefakt. Nie jest im dane dotrzeć na miejsce w spokoju. W momencie gdy pędzone stado owiec tarasuje ulicę, a dziwny mim odwraca uwagę graczy, z tłumu wypada trzech zakapturzonych, vanirskich zabójców. Z furią atakują Grimnira, który jednak nie daje się zaskoczyć i dzielnie broni się wyciągniętym z ognia polanem. Mimo że posiadają jedynie improwizowaną broń (oręż musieli zostawić przy bramie), bohaterom udaje się wytrwać kilka rund, po którym to czasie do walki włączają się rozwścieczeni mieszkańcy fortu. Asgardczycy błyskawicznie roznoszą na strzępy swoich śmiertelnych wrogów i awanturnicy ruszają w dalszą drogę.

W domostwie króla widać jeszcze ślady nocnej uczty, jednak na wieść o potyczce w forcie i tajemniczych gościach, Cneph zjawia się natychmiast, rześki jak po spokojnie przespanej nocy. Król jest potężnym mężczyzną, o ponurym spojrzeniu i czarnej jak smoła czuprynie. Jego poważne oblicze szybko rozjaśnia uśmiech, gdy dowiaduje się o wspaniałym darze jaki mu przyniesiono i o zuchwałej wyprawie zaplanowanej przez Olafa. Czarnowłosy zarządza ucztę na cześć bohaterów, a dzień kończy się tak jak poprzedni - dziką pijatyką.

Następnego dnia w południe, radosny nastrój burzy przybycie nieoczekiwanego gościa. Jest nim vanirski wojownik podający się za posła Rorika Hoddersona. Doprowadzony do króla, informuje władcę że jego pan pojmał sławną w Asgardzie wieszczkę, kapłankę Irdę i uwolni ją jedynie gdy zostanie mu zwrócony skradziony przez graczy róg. W przeciwnym razie dni Irdy są policzone. Cneph dumnie oznajmia, że da odpowiedź następnego ranka, a gdy poseł opuszcza halę, rozkazuje bohaterom udać się za nim i uwolnić wieszczkę. Gracze usiłują protestować, jednak Cneph ucina dyskusje zauważając, że to nieszczęście spowodowane jest przez ich zuchwałość. Ponieważ w grupie brak tropiciela, król przydziela bohaterom do pomocy niejakiego Wieprza, leśnego człowieka o nosie i manierach świni. Przed odjazdem Hrothgarowi udaje się namówić władcę, aby ten, dla odwrócenia uwagi Rorika, zebrał swoich wojowników i wyruszył z fortu.

Podążanie tropem Vanira okazuje się łatwe. Prowadzeni przez Wieprza bohaterowie przemierzają lasy południowej Asgardu, aż do zachodu słońca, kiedy to ich przewodnik zatrzymuje się nad małym strumieniem, aby rozbić obóz. Wtem obserwujący posła śmiałkowie zauważają, że nie oni jedni dybią na Vanira. Między drzewami przemyka się jakaś uzbrojona postać. Gracze nie wiedzą co począć i ostatecznie decydują się poczekać na dalszy rozwój wypadków. Na ich oczach wywiązuje się krótka walka, w której zwycięża Vanir. Już ma zadać śmiertelny cios, kiedy bohaterowie nareszcie budzą się z letargu. Hagor napina swój łuk i w oka mgnieniu przebija gardło posła. Tajemniczy napastnik okazuje się być dziewczyną z pobliskiej wioski o imieniu Svana, a awanturnicy, jako że nie mają już kogo śledzić, przyjmują jej propozycję gościny.

Noc zapada nim bohaterowie docierają do niewielkiej wioski w środku lasu. Mieszkańcy przyjmują ich przyjaźnie, oferują poczęstunek i nocleg. Gracze nie wiedzą co począć i ostatecznie decydują się przynajmniej wyspać. Nie jest im jednak dane spędzić nocy spokojnie, gdyż wkrótce do wioski dociera kolejny niespodziewany gość. Ogromny mężczyzna, ciągnący za sobą vanirskiego trupa staje na głównym placu spoglądając tępym wzrokiem na zadziwionych wieśniaków. Awanturnicy rozpoznają w nim obdarzonego ogromną siłą, lecz głupawego ochroniarza Irdy - Piąchę. Hrothgar wypytuje mężczyznę i nakłania, aby doprowadził go do miejsca gdzie kapłanka została porwana. Śmiałkowie wyruszają natychmiast w drogę.

Po paru godzinach docierają na miejsce. W lesie widać ślady bitwy, grób w którym złożono zabitych Vanirów oraz zwłoki dwóch towarzyszących wieszczce kapłanów. Wyraźny ślad prowadzi w głąb puszczy i bohaterowie bez trudu odnajdują kryjówkę Rorika. Berserker wybrał na swoje obozowisko starą hyperboryjską warownię, położoną pośrodku trzęsawiska, w miejscu gdzie wieki temu odbyła się krwawa bitwa. Wewnątrz wznoszącej się wśród drzew wieży więziona jest Irda.

czwartek, 21 października 2010

Betrayer of Asgard #3

Cavaliere Sergio Canelotti - uczony szlachcic z Korynti, postać Ravena
Amadero Crote - żołnierz z Poitain, postać Funia
Grimnir - barbarzyńca z Asgardu, postać Grześka
Hrothgar - barbarzyński czarownik, postać Roberta
Hagor - bossoński łucznik, postać Ryha

Awanturnicy wkraczają do tunelu, licząc że doprowadzi ich do bezpiecznych ziem Asgardu. Posadzka korytarza wyłożona jest granitowymi płytami, a ściany zdobią niepokojące freski, które Hrothgar identyfikuje jako sztukę dawno zniszczonego Acheronu. Mimo że przedstawiają obcych bogów i potężnych czarnoksiężników, nie wzbudzają strachu w bohaterach, którzy brną wytrwale naprzód. Mijają rozsadzoną barierę, która niegdyś blokowała drogę i docierają do większego pomieszczenia. Ze środka dochodzą szelesty i chrapliwe głosy śnieżnych diabłów. Cztery bestie śpią, wtulone w siebie dla zachowania ciepła, na posadzce usłanej odchodami i resztkami poprzednich posiłków. Gracze postanawiają zaatakować z zaskoczenia, podkradając się. Niestety niezdarny Hrothgar, przebywszy ledwie kilka kroków, następuje na czaszkę kozicy górskiej, a odgłos miażdżonych kości budzi bestie. Wywiązuje się walka, w której szczególnie wyróżniają się Hagor i Amadero. Bohaterowie odnoszą rany, jednak w końcu zwyciężają.

Po kilkugodzinnym odpoczynku w leżu śnieżnych diabłów i równie długim marszu, przed oczami awanturników ukazuje się kolejna komnata. Jest o wiele większa niż poprzednia, okrągła i oświetlona przez blask badający ze zwieńczającej ją kryształowej kopuły. Na środku groty znajduje się otwarty sarkofag, a wzdłuż obwodu pięć ogromnych, granitowych posągów. Niedaleko każdego z nich stoi kamienna skrzynia, przykryta masywną sztabą. Bohaterowie zbliżają się do sarkofagu i dostrzegają że jego wieko zostało rozsadzone, a ramiona oraz część żeber złożonego w nim szkieletu ktoś wyrzucił na posadzkę. Nieopodal grobowca dostrzegają kolejne zwłoki, tym razem mniej starożytne. Zamarznięte ciało rudowłosego Vanira zostało przywleczone przez śnieżne diabły i porzucone na środku komnaty.

Sergio postanawia przyjrzeć się bliżej posągom. Każdy z nich przedstawia dostojną postać, króla bądź czarnoksiężnika, siedzącą dumnie na tronie. Wszyscy mają nienaturalne, wydłużone uszy i wąskie nozdrza, a na czołach i rękach dają się dostrzec dziwne runy - podobne nieco do tej wyżłobionej w skradzionym przez bohaterów rogu Hrulfa. Wtem Koryntczyk dostrzega, że jedna z sylwetek nie pasuje do reszty. Nie jest to posąg lecz olbrzymi śnieżny diabeł! Stworzenie jest nieruchome i jedynie wodzi wzrokiem w ślad za wędrującymi awanturnikami. Sergio postanawia użyć magii, aby odczytać myśli bestii i odnosi wrażenie, że jest ona w letargu. Mimo że świadoma obecności ludzi, nie zamierza atakować.

Gracze przez chwilę zastanawiają się co robić dalej, lecz żądza skarbów nie pozwala im odejść. Postanawiają ostrożnie otworzyć jedną ze skrzyń. Zły los sprawia, że masywna płyta wyślizguje im się z rąk i upada na ziemię z donośnym łoskotem. To wystarczy, aby rozwścieczyć śnieżnego diabła. Stworzenie zeskakuje ciężko z cokołu i rusza na Sergio. Błyskawicznie chwyta koryntczyka w mocarny uścisk i miażdży (-1 hp, massive damage). Pozostali awanturnicy rzucają się na pomoc i po zaciekłej walce powalają bestię.

Po odpoczynku bohaterowie ruszają w dalszą drogę. Wkrótce docierają do osuwiska, które tarasuje wyjście i tracą jeszcze godzinę na wykopanie w nim odpowiedniego przejścia. Potem wychodzą na światło dnia kierując się ku bezpiecznym wzgórzom Asgardu.

Podróż do włości króla Cnepha trwa tydzień. Kraj jest dość ludny i bohaterowie umilają sobie czas pogawędką z podróżnymi ciągnącymi na targ. Poddani chwalą władcę, ale skarżą się też na tajemnicze zaginięcia w okolicznych lasach. Niektórzy podejrzewają bandytów, niektórzy złe duchy. W końcu drużyna dociera do bram fortu - siedziby Cnepha Czarnosłosego. Zgodnie z lokalnym zwyczajem zostawiają broń przy bramie i wkraczają do środka.

Jak na standardy Asgardu gród jest ludny i bogaty. Znajduje się w nim wiele tawern, spory targ, zagrody dla zwierząt oraz łaźnia. W centrum stoi dwór króla. Bohaterowie rozchodzą się każdy w swoją stronę i załatwiają sprawunki. Spotkać się z Czarnowłosym planują nazajutrz.



Podczas sesji postanowiłem zastosować nieużywaną dotychczas zasadę Foreshadowing. Gracze wybrali przepowiednie i jeżeli któraś się sprawdzi szczęśliwiec, który dobrze odgadł, otrzyma Fate Pointa. Zobaczymy co z tego wyniknie.

czwartek, 14 października 2010

Betrayer of Asgard #2

Druga sesja oficjalnej kampanii do systemu Conan d20 pod tytułem "Betrayer of Asgard". Na tej sesji dołączył do nas Grzesiek, a zabrakło Ryha.

Cavaliere Sergio Canelotti - uczony szlachcic z Korynti, postać Ravena
Amadero Crote - żołnierz z Poitain, postać Funia
Grimnir - barbarzyńca z Asgardu, postać Grześka
Hrothgar - barbarzyński czarownik, postać Roberta

Bohaterowie powoli odzyskują świadomość. Leżą zasypani grubą warstwą śniegu, zmarznięci i poturbowani. Nagle Hrothgar słyszy odgłosy kopania, węszenie i silny niczym imadło uścisk chwyta jego rękę wyszarpując na powierzchnię. Okazuje się że pobojowisko wybrała sobie na żer grupa trzech gigantycznych wilków. Osłabieni awanturnicy muszą walczyć o życie! Tymczasem z pobliskiego pagórka zdarzenie obserwuje samotny Asgardczyk. Widząc że jego krajan wkrótce zostanie pożarty, rzuca się na pomoc brnąć przez zaspy.

Walka jest brutalna, ale trwa krótko. Mimo osłabienia i utraty broni (ku rozpaczy Sergia jego rodowego ostrza nie udaje się już odnaleźć - zostało zmyte przez lawinę) bohaterom udaje się odpędzić wilki, dotkliwie raniąc jednego z nich. Bestie porywają na odchodnym zwłoki martwego Vanira i uciekają.

Nie zwlekając awanturnicy postanawiają ruszyć w dalszą drogę. Aby oszczędzić na czasie Olaf proponuje niebezpieczny wyczyn. Zamiast piąć się godzinami okrężną drogą przez lodowiec Sjarla bohaterowie powinni wspiąć się na stromy klif wznoszący się nieopodal. Po krótkim namyśle gracze zgadzają się.

Pierwszy etap wspinaczki jest łatwy i awanturnicy wkrótce docierają do dużej półki, położonej mniej więcej w połowie ściany skalnej. Tutaj muszą pokonać trudny nawis. Postanawiają że dalej pójdzie jeden z nich i rzuci linę pozostałym. Łatwiej jednak powiedzieć niż zrobić. Po kolei śmiałkowie kapitulują przed stromizną, dopiero Sergio przedostaje się dalej. Z pomocą liny, poturbowani i zmarznięciu bohaterowie docierają na szczyt klifu.

To jednak nie koniec niebezpieczeństw. Ledwie mija kilka chwil gdy awanturnicy dostrzegają na szlaku poniżej ogromną sylwetkę. To jeden z mitycznych lodowych gigantów postanowił wybrać się na przechadzkę po górach. Bohaterowie z Asgardu znając legendarną dzikość i siłę gigantów (będących podobno dziećmi samego Ymira) odradzają reszcie walkę i gracze postanawiają ukryć się.

Nie doceniają swojego przeciwnika. Obdarzony wspaniałym węchem i czujny gigant mija wprawdzie zagrzebanych w śniegu Olafa i Grimnira, ale dostrzega Sergio. Koryntczyk rzuca się do ucieczki, jednak po chwili orientuje się że nie ucieknie przed olbrzymem. Postanawia wcielić w życie plan, o którym myślał czekając w ukryciu. Zwabia giganta na samą krawędź klifu, a kiedy ten zamachuje się olbrzymią maczugą, aby zmiażdżyć Sergio, ten używa zaklęcia obronnego (dla zaznajomionych z systemem, był to Defensive Blast). Siła magii uderza w olbrzyma i ciska nim poza klif, jego masywne ciało odbija się od ostrych skał i ginie w zalegającej poniżej mgle. Bohaterowie są uratowani.

Dalsza droga mija spokojnie. Gracze mają już dość niebezpieczeństw i postanawiają objeść napotkany lodowy most, tracąc nieco na czasie. Na nocleg zatrzymują się w niewielkiej pieczarze wyścielanej dziwnymi porostami (jest to wywołujący prorocze sny wiedźmie ziele o czym gracze nie wiedzą). Kiedy w nocy Amadero i Sergio doświadczają wizji, Grimnir budzi się widząc na skraju obozu piękną kobietę. Opiera się pokusie podążenia za nią w mrok i być może unika losu nieszczęsnych mężczyzn skuszonych przez Atali. Łatwość z jaką mu to przychodzi zadziwia graczy, którzy dochodzą do wniosku że córka lodowego olbrzyma zapomniała założyć makijaż :)

Następnego dnia awanturnicy docierają nareszcie do przełęczy Złamanej Tarczy, wąskiego prześwitu między szczytami Gór Błękitnych, przez który prowadzi łatwy szlak do Asgardu. Niestety okazuje się że przejście jest strzeżone przez Rorika Hoddersona i pokaźny zastęp berserkerów. Zdeterminowani bohaterowie postanawiają obrać trudniejszy szlak prowadzący przez przełęcz Śnieżnego Diabła, licząc że tą niebezpieczną drogą Vanirowie nie odważą się ich ścigać. Z początku szybko posuwają się naprzód lecz wraz z każdą następną godziną pogoda psuje się, aż w końcu zawieja chłoszcze szczyty z taką siłą, że jedyne co pozostaje to sromotny odwrót.

Zmęczona drużyna brnie przez zaspy kiedy nagle Hrothgar dostrzega w grupie omotanych futrami towarzyszy dodatkową postać. Dobywa broni i krzykiem zwraca uwagę pozostałych. Czyni to w samą porę gdyż tajemniczy intruz - którym okazuje się być śnieżny diabeł - właśnie zamierzał porwać Sergio. Ujawniona bestia czmycha, a żaden z awanturników nie ma dość siły aby gonić ją przez śnieg.

W końcu bohaterowie odnajdują schronienie. Jest nim starożytny tunel pod szczytami Gór Błękitnych, o którym Olaf słyszał że prowadzi do samego Asgardu. Tą drogą gracze postanawiają ruszyć dalej.

Jak widać ta część kampanii jest dość liniowa za to wypełniona akcją. Wyprawa przez tunel znajdowała się jeszcze w tym samym rozdziale co reszta przygody, ale szczerze mówiąc jako prowadzący wymiękłem i zakończyliśmy sesję :)

Wielki plus dla Ravena za pomysłowe rozprawienie się z lodowym gigantem.

Biorąc pod uwagę okoliczności, dość długi czas spędzony na tworzeniu postaci i chęć szybkiego rozpoczęcia gry, dołączenie Grimnira do drużyny odbyło się mniej więcej tak ;)

czwartek, 30 września 2010

Betrayer of Asgard #1

Po długiej przerwie udało nam się rozpocząć kolejną kampanię w świecie Conana.

Postacie graczy to:

Cavaliere Sergio Canelotti - uczony szlachcic z Korynti, postać Ravena
Amadero Crote
- żołnierz z Poitain, postać Funia
Hagor
- bossoński łucznik, postać Ryha
Hrothgar
- barbarzyński czarownik, postać Roberta

Scena 1
Jak na prawdziwą opowieść conanowską przystało, już pierwsza scena kampanii rzuca graczy w wir gwałtownych wydarzeń. Bohaterów dopada pościg wściekłych Vanirów, którzy dyszą żądzą zemsty za kradzież skarbów z sanktuarium Ymira. Rozpoczyna się brutalna walka u podnóża gór Błękitnych. Vanirowie szczują ogary łowcze, a następnie sami włączają się do walki. Starcie jest krótkie i lepiej opancerzeni śmiałkowie wkrótce zyskują przewagę. Łowcy padają jeden po drugim i zwycięstwo jest bliskie, kiedy nagle daje się słyszeć potworny łoskot i lawina śnieżna pochłania zarówno ocalałych Vanirów jak i bohaterów.

Scena 2
Akcja przenosi się w przeszłość. W podłej, asgardzkiej tawernie bohaterowie spotykają Olafa Jednorękiego, złodzieja i awanturnika, który namawia ich na wyprawę w poszukiwaniu sławy i złota. Planuje skraść onyksowy róg Hrulfa znajdujący się w vanirskiej świątyni Ymira. Róg ten wiele lat temu został, wraz z innymi łupami, wywieziony z Asgardu, a Olaf jest pewien że jego prawowity dziedzic - król Cneph Czarnowłosy - obsypie ich złotem z wdzięczności za jego odzyskanie. Kradzież rogu ma ułatwić odbywające się wkrótce święto. Żądni pieniędzy i sławy bohaterowie zgadzają się bez wahania.

Scena 3
Gracze docierają do sanktuarium. Świątynia położona jest na ogromnej skale, o której legenda mówi że została ciśnięta ręką samego Ymira. U podnóża znajduje się niewielkie zbiorowisko namiotów - obozowisko Vanirów przybyłych na święto. Na szczycie wznosi się otoczony drewnianą palisadą, kamienny budynek, którego strzegą oddani strażnicy. Bohaterowie postanawiają zaczekać aż zapadnie noc.

Kiedy szczyt skały rozświetla blask pochodni i ognisk, awanturnicy rozpoczynają wspinaczkę. Jako że gracze decydują się ominąć główną ścieżkę, nie jest ona łatwa. W końcu jednak, zmęczeni i poobijani docierają do palisady, a następnie przedostają się przez fortyfikacje. Na dziedzińcu trwa dzika uczta i pijatyka, a niedaleko ogromnego paleniska wznosi się wykonana z drewna podobizna smoka. Ma zostać wkrótce spalona na pamiątkę zwycięstw Ymira.

Awanturnicy wślizgują się niepostrzeżenie do budynku świątyni. Okazuje się jednak że dostępu do kaplicy, gdzie przechowywane są ofiary, bronią żelazne drzwi oraz trzech kapłanów. Gdy przez chwilę zastanawiają się nad dalszymi krokami czając się w ciemnościach, słyszą fragmenty rozmowy. Kapłani wspominają o czarnoksiężniku oraz jego słudze, którzy szukają rogu. Wkrótce potem wywiązuje się walka i Vanirowie padają martwi. Po krótkim namyśle gracze postanawiają otworzyć drzwi znalezionymi przy najstarszym z kapłanów kluczami i szczęśliwie udaje im się uniknąć aktywowania śmiertelnej pułapki.

Oczom bohaterów ukazuje się wypełniony złotem skarbiec. Jednocześnie ogarnia ich niepokój i z trudem zmuszają się, aby wejść dalej w mrok (zasada Terror of the Unknown). Ignorują stosy monet, zabierają róg i uciekają ze świątyni. Na odchodnym dostrzegają jeszcze jak w obręb palisady wjeżdża potężny wojownik wraz z orszakiem - Rorik Hodderson, syn jednego z zabitych kapłanów. To jego ludzie ścigali bohaterów w pierwszej scenie.

W tym miejscu zakończyliśmy sesję.

środa, 23 grudnia 2009

Conan - propozycje zmian mechanicznych

Notka skierowana jest głównie do mojej ekipy conanowej, ale może inni też na tym skorzystają.

Po skończonej kampanii, a przez rozpoczęciem kolejnej, warto by było przemyśleć ewentualne zmiany w mechanice. Przedyskutowaliśmy to wstępnie z Tomkiem i wyszło nam co następuje:


1. Power attack działa tak, że zawsze za odjęcie 1 od ataku dostajemy 1 do obrażeń - niezależnie, czy walczymy bronią jedno-, czy dwuręczną - może w końcu ktoś zacznie dzięki temu chodzić z tarczą.

2. Kwestia noszenia pancerzy przez scholarów - mam trzy propozycje:

wariant a:
Likwidujemy procentowy sorcery failure, kiedy ktoś nosi zbroję. Dzięki temu scholar będzie miał jako taką szansę przeżycia w bitwie.

wariant b:
Jak wyżej, ale odnosi się tyczy się wyłącznie lekkich pancerzy - ze względów czysto mechanicznych (ktoś bierze 1 poziom noble'a lub żołnierza i może się wciskać w ciężką zbroję, jeśli taką gdzieś znajdzie oczywiście).

wariant c:
Uzależniamy sorcery failure od armour check penalty, według prostego wzoru: SF = (ACP -1) * 10%.

3. Berdysz wędruje do broni egzotycznych.

4. Można by namieszać coś z czarami, ale tu nie czuję się kompetentny do przedstawienia sprawy. (Funio - jakbyś miał wolną chwilę, to napisz w komentarzu, czy na gg swoje propozycje, a update'uję posta)

Więcej nie przychodzi mi na chwilę obecną do głowy. Jakby ktoś miał jakieś uwagi, to niech pisze.

niedziela, 20 grudnia 2009

Actual Play: Conan d20 - Trial of Blood #19 i ostatni

Nie wiedziałem, czy zmieścimy się ze wszystkim w ciągu jednej sesji, więc zapowiedzi są dwie:

http://www.youtube.com/watch?v=ho65DMAuqz8
http://www.youtube.com/watch?v=4an3rpucSos

Bohaterowie Graczy:

Bogdan Szybkoręki
- Krakonman - złodziej z Zamory
Gedu - Em - Butu - Raven - ghanatański nomada
Nestor - Tomek - żołnierz z Gunderlandu
Ptah Natoth - Funio - uczony Stygijczyk
Rohtar - Ryhu - cymmeryjski barbarzyńca

Prywatne komnaty Conana w pałacu królewskim, Tarantia, Aquilonia. Przy stole uginającym się od wyszukanych potraw i win zasiadają Conan wraz ze swoją żoną Zenobią i ich kilkuletnim synem oraz najważniejsze osoby jego dworu: Trocero - hrabia Poitan i królewski seneszal, generał Prospero, Pallantides - dowódca Czarnych Smoków oraz Dexitheus - arcykapłan Mitry. Wszyscy wsłuchują się w opowiadaną przez poznaczonych bliznami i spalonych słońcem przybyszów, którzy wyglądają jakby nie zdążyli jeszcze zmyć z siebie pyłu drogi. Wyruszyło ich pięciu, wróciło tylko dwóch. Po przepłukania gardeł winem kontynuują swoją opowieść.

Bohaterowie docierają do Khnemu. Krótka obserwacja szczytu klifu, pozwala im na zorientowanie się w sytuacji. Przy krawędzi urwiska znajdują się 3 niewielkie budynki, będące świątyniami stygijskich bóstw- Khnemu, Hap-I i Seta. Przy każdej z nich znajduje się podczepiona na łańcuchach łódź, która można spuścić do rzeki płynącej u podnóża skały. Na górę prowadzą wyciosane w kamieniu schody. Problemem są strażnicy, których wydaje się być podejrzanie dużo i którzy przepytują każdą z grup pielgrzymów, która dociera na szczyt schodów. BG decydują się poczekać do nocy i pod osłoną ciemności ukraść jedną z łodzi. Postanawiają skierować się do świątyni Hap-I, którego to uważają za najmniej złowieszczego spośród trzech bogów. Docierają na szczyt wzniesienia, szczęśliwie omijając nieliczne nocą patrole, ale natykają się na coś bardziej niebezpiecznego - zostają zaskoczeni przez nocne demony, przywołane, by strzec Khnemu przed intruzami. Po krótkiej aczkolwiek intensywnej wymianie ciosów, na placu boju pozostają tylko BG i nie zaczepiani już przez nikogo udają się do świątyni Hap-I. We wnętrzu budynku znajduje się ogród pełen kwiatów i bluszczy. O tej porze nocy w środku jest się tylko dwóch kultystów doglądających roślin. Widząc intruzów profanujących przybytek ich boga, postanawiają bronić go własnym życiem, co też czynią przez kilka sekund, zanim zostają zmasakrowani przez intruzów. Trochę większym problemem okazują się być mięsożerne rośliny, broniące dostępu do kołowrotu, dzięki któremu można operować łańcuchem do którego przywiązana jest łódź, lecz nie stanowią one śmiertelnego zagrożenia dla tak doświadczonych wojowników, jakimi są BG. Zarówno łańcuch jak i kołowrót są dobrze utrzymane i naoliwione i już po kilkunastu minutach Bohaterowie stają się posiadaczami sporej łodzi, którą jak najszybciej odpływają w dół rzeki.

W końcu BG dopływają do Quarnaku. Wykute w ścianie wąwozu, znajdują się dwie kolosalne figury, których twarze zostały zatarte przez upływ czasu. Pomiędzy stopami posągów cumują dwie łodzie pilnowane przez  parę stygijskich strażników, którzy widząc zbliżających się Bohaterów, ostrzeliwują ich łódź z łuków. Jednak ich oddanie i wola walki idą na marne - mężczyźni giną pod ciosami berdyszów i mieczy, zaledwie chwilę po tym, jak łódź BG przybija do brzegu.

Około 100 stóp powyżej lustra wody, znajduje się półka skalna i masywny otwór prowadzący do kompleksu jaskiń. Niestety sznurowa drabinka została wciągnięta na górę. Problem rozwiązuje Rohtar, który z właściwą swojej rasie zwinnością pokonuje pionową ścianę, po czym zrzuca towarzyszom drabinkę.

Już u wejścia do labiryntu, BG zostają zaatakowani przez demonicznego rumaka, podobnego do tych, na jakich zwykli podróżować stygijscy jeźdźcy, lecz posiadającego znacznie więcej piekielnych atrybutów, jak wężowa głowa, czy dym wydostający się się spod kopyt i paszczy abominacji. Okazuje on się też być przeciwnikiem znacznie groźniejszym niż jego bracia. Rohtar pada nieprzytomny na ziemię, powalony potężnym ciosem kopyta, inni również odnoszą w walce obrażenia. Lecz koniec końców bestia zostaje ubita i rozwiewa się w chmurze sadzy, a Bohaterowie, po ocuceniu Cymmeryjczyka, mogą rozpocząć eksplorację starożytnych korytarzy.

Momentami wydaje im się, że słyszą płacz dziecka, dochodzący gdzieś z głębi kompleksu. Postanawiają zdać się więc na znakomity słuch Bogdana i kierować się w stronę niepasujących do zapomnianych przez czas ruin, odgłosów. Idzie im raz lepiej, raz gorzej. Parę razy gubią drogę, lecz wydaje się, że posuwają się we właściwym kierunku. Natykają się między innymi na rozgrabione przez rabusiów komnaty grobowe. Jedna z nich zwraca szczególną uwagę BG. Jest stara - możliwe, że tak stara jak sam Quarnak. Jest miejscem ostatecznego spoczynku dość osobliwego człowieka. Same kości są stare i doświadczone przez czas, lecz zbroja i broń wojownika przetrwały w stanie nienaruszonym. Są one wykonane z dziwnego stopu, przypominającego brąz, jednak lżejszego i znacznie bardziej odpornego. Rohtar postanawia przywdziać zbroję trupa (jego własna po ostatnich walkach nie była w najlepszym stanie), natomiast Nestor, tak na wszelki wypadek, zagrabia brązowe półostrze.

Dalsze próby nawigowania słuchem doprowadzają BG do pokoju, w którym, jak wszystko wskazuje, zostało powite niemowlę. W kącie pomieszczenia znajduje się umierająca kobieta w średnim wieku. Gedu udaje się ją utrzymać przy życiu na tyle długo, by dowiedzieć się od niej czegoś. Większość z tego, co mówi kobieta brzmi niestety jak bełkot, ale przestrzega ona BG przed złem, które czai się w ciemności oraz twierdzi, że kobieta, która zmusiła ją do pomocy przy porodzie, a potem doprowadziła do śmierci, wie, że przybywają oni po nią i jej dziecko.

Bohaterowie natykają się jeszcze na patrol stygijskich żołnierzy, jednak nie dają im większych szans, by następnie wkroczyć do owalnej komnaty, w której wypatroszeni niczym zwierzęta w rzeźni, wiszą na hakach ludzie złożeni w ofierze. Na trupach pożywiają się gigantyczne skarabeusze, które próbują też z mizernym dla siebie skutkiem skonsumować BG. 

W końcu Bohaterowie docierają do celu swojej wędrówki. Jest nią rozległa sala, której ściany i sklepienie giną w mroku. Znajduje się w niej potężny płaski głaz za którym stoi ubrana w jedwabie kobieta trzymająca w rękach dziecko oraz uzbrojony mężczyzna. Nefanari, bo tak ma na imię wiedźma, drwiącym głosem informuje BG, że przybyli zbyt późno i armia Atlantydy już niedługo będzie należeć do jej pana. Gdzieś z ciemności odzywa się syczący głos, który nakazuje jej zakończyć próbę krwi. Na spotkanie Bohaterów wyrusza Stygijczyk oraz kilka ożywionych przez demona szkieletów wężoludzi, leżących dotąd na posadzce. Niestety wystarcza to, by powstrzymać nowo przybyłych przed przed przeszkodzeniem Nefanari. Kobieta dopełnia rytuału, nacinając stopę noworodka. Krew skapuje na powierzchnię kamienia służącego za ołtarz i zaczyna syczeć i parować. Nefanari miotając klątwy wznosi dziecko nad swoją głowę i ofiaruje swojemu panu - Amatherodi. Ciało noworodka eksploduje falą ciemności, która zaczyna zwijać się w fioletowo-czarne wężowe sploty, by w końcu okrzepnąć jako mierzący 10 stóp wzrostu demon. Amatherodi posiada korpus człowieka, głowę olbrzymiej kapturzastej kobry, sześciopalczaste dłonie zakończone potężnymi pazurami. Resztę jego ciała stanowią wężowe sploty. Demon, po krótkiej przemowie, w której to chełpi się jak to zapanuje nad światem, prezentuje BG część swojej nowej armii. Do komnaty wchodzą trzy szkielety odziane w brązowe pancerze i dzierżące półostrza - dokładnie takie, jak wojownik, którego grobowiec Bohaterowie znaleźli wcześniej. Rozpoczyna się decydujące starcie.

Amatherodi nie próbuje walczyć z BG, ufając, że szkieletowi legioniści załatwią sprawę. Gedu rzuca się na Nefanari, którą wkrótce zabija. Pozostali Bohaterowie z początku próbują stawić czoła szkieletom, ale widząc bezcelowość takiego postępowania, skupiają się na demonie. Ten, najpierw igra trochę z przeciwnikami, unikając ich ciosów i od czasu do czasu uderzając któregoś z intruzów pazurami, ogonem, bądź dotkliwie gryząc ociekającymi jadem zębami. Jednak kiedy zostaje dosięgnięty potężnym ciosem miecza Nestora (Tomek wydaje w tym celu Fate Pointa) traci cierpliwość i używając magii eliminuje BG jednego po drugim. Najpierw Gedu, zwijając się z bólu pada martwy ze śladem czarnej, sześciopalczastej dłoni wypalonej na ciele. Podobny los spotyka Rohtara, któremu przeciw plugawej magii nie pomagają niesamowita żywotność i cymmeryjska dzikość. W międzyczasie powalony przez legionistów Bogdan wykrwawia się na śmierć. Na placu boju pozostają jedynie Nestor i Ptah. I to właśnie stygijczyk okazuje się być zgubą Amatherodi. Czarnoksiężnik, właściwie przez całą walkę bezskutecznie próbował dotknąć demona, by porazić go Czarną Dłonią Seta. W końcu udaje mu się ta sztuka (potem Funio wydaje jeszcze Fate Pointa, by przerzucić rzut na atak magiczny) i Amatherodi ze zdziwieniem orientuje się, że został pokonany. Jego ciało eksploduje falą ciemności, z której dobywa się jeszcze coraz słabszy głos, zapowiadający, że to nie koniec i jeszcze powróci. Szkieletowi legioniści powracają do stanu, w jakim się znajdowali zanim magia proroctwa przywróciła ich do życia.

Ptah i Nestor postanawiają pozostawić ciała towarzyszy w Quarnaku i wyruszyć jak najprędzej do Tarantii, by poinformować o swoim wyczynie ludzi króla Conana. Kiedy tylko docierają do stolicy Aquilonii, zostają przechwyceni przez Pallantidesa, który przynosi im osobiste zaproszenie od króla. I w ten oto sposób BG znaleźli się przy jednym stole z władcą Aquilonii, jego rodziną i poplecznikami. Conan, w uznaniu ich zasług nadaje im tytuły szlacheckie i majątki ziemskie - Nestorowi w jego ukochanym Gunderlandzie, a Ptahowi w znacznie cieplejszym i bezpieczniejszym Poitan.


Tytułem wyjaśnienia skrótowe streszczenie historii, w która zostali wplątani BG:

1. Nefanari natyka się na proroctwo mówiące o Dziedzicu Atlantydy, który będzie mógł rozkazywać nieumarłemu legionowi.
2. Wiedźma wtajemnicza w proroctwo Thoth-Amona, który widzi w nim szansę dla Stygii, o ile uda im się kontrolować Dziedzica i przedstawia sprawę Ctesphonowi IV
3. Król wyznacza swoich siedmiu najlepszych agentów, którym Thoth-Amon przyzywa siedem demonicznych wierzchowców. Mężczyźni mają odnaleźć kobiety, upewnić się, że zajdą w ciążę i przywieźć je bezpiecznie do Stygii.
4. Thoth-Amon nie wie, że proroctwo podsunął Nefanari Amatherodi - za życia arcykapłan Seta wężoludzi, obecnie demon kryjący się w starożytnych ciemnościach Quarnaku i to właśnie jemu, a nie najwyższemu kapłanowi Stygii posłuszna jest kobieta.
5. Quarnak był ostatnim bastionem wężoludzi. Zostali oni pokonany przez będących wtedy u szczytu potęgi Atlantów. Zabarykadowali się w podziemnym kompleksie, a Amatherodi zabezpieczył głaz, który zamykał wejście do jaskiń za pomocą potężnej magii chroniącej go przez ludźmi, w których żyłach płynęła krew Atlantów. Uchronił w ten sposób swoich ziomków przed mieczami najeźdźców, ale skazał zarówno siebie, jak i ich na powolną śmierć głodową.
6. To właśnie część głazu, zamykającego wiele wieków temu wejście do Quarnaku posłużyła Nefanari za ołtarz, na którym sprawdziła, czy w żyłach jej syna naprawdę płynie krew dawnych Atlantów
7. Amatherodi przejął ciało noworodka a tym samym stał się panem Legionu

sobota, 28 listopada 2009

Actual Play: Conan d20 - Trial of Blood #18



Zapowiedź:
http://www.youtube.com/watch?v=WWErSfJWzzo

Bohaterowie Graczy:

Bogdan Szybkoręki
- z powodu nieobecności Krakonmana zeNPeCowany - złodziej z Zamory
Gedu - Em - Butu - Raven - ghanatański nomada
Nestor - Tomek - żołnierz z Gunderlandu
Ptah Natoth - Funio - uczony Stygijczyk
Rohtar - Ryhu - cymmeryjski barbarzyńca

Po krótkiej dyskusji nad planem działania, BG postanawiają poczekać nad Jeziorem Zuad na dalsze instrukcje od Dexitheusa. Zajmują się głównie łowieniem ryb i sporządzaniem zapasów na dalszą drogę. Po kilku dniach rzeczywiście na niebie pojawia się znajoma sylwetka jednego ze złotopiórych sokołów arcykapłana. Potwornie zmęczony ptak spada na ziemię głową w dół, łamiąc sobie skrzydło i doznając wielu innych obrażeń. Zwierzę po krótkiej agonii zdycha. Przyczepiona do jego nogi wiadomość potwierdza jedynie to, czego Bohaterowie obawiali się najbardziej - ich celem jest Stygia. Mają udać się Khnemu, a stamtąd popłynąć Styksem do Quarnaku - kompleksu jaskiń, gdzie, jak głoszą opowieści, setki lat temu ostateczny koniec spotkał wężoludzi ze Stygii. Ptah uświadamia swoim towarzyszom, że Khnemu i Quarnak są od Jeziora Zuad oddalone o jakieś 1000 mil w linii prostej i żeby tam dotrzeć trzeba przemierzyć całą Stygię. Pomimo wątpliwości (padły propozycje, żeby udać się drogą morską do Shem, albo przedzierać przez Czarne Królestwa), Bohaterowie postanawiają jednak zaryzykować i obrać najkrótszą trasę wiodącą przez samo serce kraju Seta.

Dokładnie tak, jak spodziewał się Ptah, niedługo po przekroczeniu granicy, BG zostają zatrzymani przez patrol wojskowy. Postanawiają odpowiedzieć żołnierzom na ich pytania o to kim są i gdzie się udają, za pomocą zimnej stali. Kilkadziesiąt następnych sekund nie można nazwać walką - dziesiątka żołdaków zostaje zarżnięta niczym zwierzęta rzeźne, a Bohaterowie stają się właścicielami wojskowych pancerzy,  10 koni i dwóch lekkich rydwanów.

Dzięki takiemu przebraniu BG mogą poruszać się nieniepokojeni po drogach i bezdrożach Stygii. Podróż w okolice w kierunku Gór Taiańskich zajmuje im grubo ponad miesiąc. Jedynym wartym wspomnienia wydarzeniem podczas tego okresu jest spotkanie Shemickich kupców podróżujących po Stygii. Ptah, pozując na przedstawiciela kasty kapłańskiej ogląda ich towary, ale nie kupuje niczego z prostego względu - żaden z Bohaterów nie posiada złamanego srebrnika.

Zbliżając się do celu swojej podróży, BG napotykają na pielgrzymów Hap-I - ojca lotosu, ręki, która wylewa wodę ze Styksu, a stygijskie pola. Orszak składa się z kilkunastu półnagich pątników obu płci. Odurzeni lotosowymi kadzidłami, nie są szczególnie podejrzliwi i biorą Bohaterów za stygijskich żołnierzy. Okazuje się, również zmierzają do Khnemu. BG dowiadują się od nich, że muszą jeszcze przekroczyć jeden z dopływów Styksu. Rzeka jest dość zdradliwa, ale istnieje prosty sposób na jej przekroczenie - w pewnym miejscu nad wodą wznosi się naturalny most, po którym można przejść na drugą stronę nie maczając nawet palca. Dalsza część podróży powinna przebiec bez niespodzianek.

Bohaterowie wyruszają więc, kierując się wskazówkami uzyskanymi od pielgrzymów. Po drodze zostają zaatakowani przez zaczajonych z boku drogi strzelców, którzy po wysłaniu w ich kierunku kilku bełtów rzucają się do ucieczki. Pociski okazują się być zatrute i przez kilka kolejnych godzin ci, którzy zostali trafieni odczuwają przykre dolegliwości (napastnikami byli rebelianci, sprzeciwiający się tyranii Ctesphona IV i wszechwładzy kasty kapłańskiej - gdyby BG nie mieli na sobie wojskowych pancerzy, to spotkanie prawdopodobnie przebiegłoby zupełnie inaczej).

W końcu Bohaterowie docierają do bezimiennego dopływu Styksu i rzeczywiście natrafiają na szeroki naturalny łuk skalny, wznoszący się tuż nad powierzchnią rwącej rzeki. Jest tylko jeden problem - pomiędzy BG a przeprawą pasie się ponad pół setki dzikich bawołów. Bohaterowie, ostrożnie przekradają się obok stada, szczęśliwie unikając wzbudzenia paniki wśród zwierząt(co mogłoby poskutkować stratowaniem intruzów).

Na tym zakończyliśmy sesję.

Za wiele nie ugraliśmy - większość wieczoru zajęły rozmowy zupełnie niezwiązane z sesją.

niedziela, 8 listopada 2009

Actual Play: Conan d20 - Trial of Blood #17

Zapowiedź:
http://www.youtube.com/watch?v=WnZg8vvnZTo

Bohaterowie Graczy:

Bogdan Szybkoręki
- z powodu nieobecności Krakonmana zeNPeCowany - złodziej z Zamory
Gedu - Em - Butu - Raven - ghanatański nomada
Nestor - Tomek - żołnierz z Gunderlandu
Ptah Natoth - Funio - uczony Stygijczyk
Rohtar - Ryhu - cymmeryjski barbarzyńca

BG wracają w końcu do siebie. Mają czymś zakryte twarze, czują również, że są przywiązani do jakiś pali. Słyszą za to konwersację jaka ma miejsce nieopodal. Trunnel wypomina Tiriniusowi pomysł oszukania BG i przyprowadzenia ich Durambe, ten drugi broni się, że książę nie jest już człowiekiem, którego znał lata temu. W końcu kaptury zostają zdjęte z twarzy Bohaterów i mogą oni ujrzeć watażkę w pełnej glorii. Obscenicznie otyłe czarnoskóre indywiduum zasiada na wielkim tronie z kości słoniowej. Jest nagi, poza spódniczką z trawy i pawimi piórami wczepionymi w tłuste, skołtunione włosy, a w ręce dzierży olbrzymią, wysadzaną klejnotami maczugę. Rozglądając się wokoło, Bohaterowie dostrzegają, że wszyscy mężczyźni z karawany Tiriniusa, tak samo jak oni przywiązani są do wbitych w ziemię pali. Poza znanymi twarzami, ich los dzieli jeszcze 4 osobników - czarnoskóry, pokryty bliznami muskularny mężczyzna (Saude - darfaryjski najemnik), chuchrawy brodacz z orlim nosem(Abbun Vad - pechowy shemicki kupiec), istota wyglądająca na skrzyżowanie człowieka i jaguara (Ssik Po Clawe) oraz potężny, dziko wyglądający Stygijczyk z trzema tatuażami, które Ptah rozpoznaje, jako klątwy spisane w starostygijskim (Akritephon - stygijski jeździec). Wpatruje się on drapieżnym wzrokiem w Donnagh, która przykuta łańcuchem do podstawy tronu, stoi naga na schodach podium. Bohaterowie orientują się za to, że nigdzie nie widać Vuxanny.

Tirinius podejmuje próbę wybłagania wolności dla siebie i jego ciężarnej żony, obiecując księciu sowitą zapłatę. Nieznajomy Stygijczyk żywo reaguje na te słowa, proponując w zamian za kobietę podwójną wagę Durambe w stygijskim złocie (to byłoby naprawdę duuuuużo złota). Książę stanowczo odrzuca obie oferty. Oświadcza, że dziś są jego urodziny w związku z czym urządza turniej ku jego uciesze. Jeńcy zostaną dobrani w pary skute dziesięciostopowymi łańcuchami i wrzuceni do jamy, w której będą walczyć. Zwycięzcy turnieju będą mogli odejść wolno, dostaną nawet "cielną krowę" (czyli Donnagh). Pozostali (o ile oczywiście przeżyją) zostaną sprzedani w niewolę. Walka ma być prowadzona na gołe pięści i trwać dopóki jedna z par nie straci przytomności bądź życia.

Zawodnicy zostają sparowani w następujący sposób:

1. Tirinius i Trunnel
2. Gunnoran i Ptah
3. Saude i strażnik z karawany
4. Abbun Vad i Ssik Po Clawe
5. Akritephon i strażnik z karawany
6. Gedu i Nestor
7. Rohtar i strażnik z karawany
8. Bogdan i poganiacz z karawany

Pierwsza walka zostaje rozegrana pomiędzy Tiriniusem i Trunnelem a Saude i jego towarzyszem. Jako jedyny o własnych siłach z jamy wychodzi Saude, pozostała trójka przeżyła i zostaje przykuta do tronu Durambe, jako niewolnicy. W międzyczasie Ssik ma problem ze swoim towarzyszem i postanawia rozwiązać go w charakterystyczny dla siebie sposób, odgryzając mu nogę. Swój zamiar wprowadza w życie, ku uciesze tłumu czarnoskórych wojowników i ich władcy, przyglądających się całej sytuacji.

Do dołu zostaje wrzucony Rohtar i jego towarzysz oraz Ssik. Walka jest ciężka i wyrównana. Strażnik szybko pada nieprzytomny na ziemię, Cymmeryjczyk rzuca się na zwierzoluda, próbując zadusić go jego własnym łańcuchem, podczas gdy sam jest mocno haratany przez pazury bestii. Koniec końców Rohtar wychodzi ze starcia zwycięsko. Skręca kark zarówno Ssikowi, jak i członkowi karawany, z którym był skuty łańcuchem.

Następni w kolejności są Akritephon, który zdążył już zadusić łańcuchem swojego kompana (krzycząc, że Akritephon Po Trzykroć Przeklęty nie potrzebuje partnera by zdobyć cymmeryjską kurwę) i Bogdan wraz z poganiaczem. Stygijczyk masakruje przeciwników. Zabija poganiacza, a Bogdan ledwie uchodzi z życiem.

W końcu nadchodzi czas na starcie Gedu i Nestora z Ptahem i Gunnoranem. Kiedy zostali skuci, olbrzymi Hyperboryjczyk przeprosił czarnoksiężnika za swój wkład w planie Tiriniusa i obiecuje w ramach rewanżu chronić go w czasie walk w jamie. Dlatego też stara się jedynie ogłuszyć Gedu i Nestora. Ptah pomaga mu, paraliżując swojego ghanatyjskiego przyjaciela. Widząc, że jest na przegranej pozycji, Nestor symuluje utratę przytomności i zwycięzcami walki zostają Gunnoran i Ptahem.

W pierwszym półfinale stają naprzeciw siebie Saude i Rohtar. Walka zostaje wygrana przez Cymmeryjczyka, a Saude przeżywa. Rohtar, po swoich walkach jest jednak u kresu sił.

Drugi półfinał rozgrywa się pomiędzy Akritephonem a Ptahem i Gunnoranem. Ptah próbuje bezskutecznie obezwładnić przeciwnika czarnoksięstwem, podczas gdy jego towarzysz toczy nierówną walkę ze stygijskim olbrzymem. Ostatecznie zwycięzcą walki zostaje Akritephon i na drodze do zdobycia Donnagh stoi mu tylko Rohtar.

W wielkim finale staje naprzeciw siebie dwóch tytanów. W normalnej sytuacji walka byłaby zapewne wyjątkowo wyrównana, ale Rohtar jest wycieńczony poprzednimi starciami. Nestor (jedyny poza Rohtarem BG , który jest przytomny) próbuje jeszcze bezskutecznie przekonać Durambe, ażeby pozwolił na udzielenie pomocy medycznej Cymmeryjczykowi. Zawodnicy zostają umieszczeni w jamie. Rohtar robi co może, lecz nie daje rady stygijskiej bestii i Akritephon zostaje zwycięzcą turnieju. Durambe oznajmia, że odzyska on wolność i dostanie obiecaną nagrodę jutrzejszego poranka.

Noc przynosi jednak zmianę sytuacji. Związani BG zostają obudzeni przez Vuxannę. Kobieta zabiła strażników i przyszła uwolnić więźniów. Nie mając pojęcia o tym kim jest Akritephon, przecina również jego więzy, a ten szybko wybiega z namiotu, w którym byli przetrzymywani więźniowie. W pościg za nim rusza Ptah, który wybiegając z namiotu, łapie swoją laskę. Niestety, zanim udaje się mu go dopaść, Akritephon robi wystarczająco dużo hałasu, by obudzić cały obóz, wzywając między innymi swojego wierzchowca. Ptah rzuca swojemu przeciwnikowi laskę pod nogi. Przedmiot zamienia się w jadowitego węża, który gryzie Akritephona. Stygijczyk umiera zanim jego ciało zdąża upaść na ziemię. Jednak mleko się rozlało. Czarnoskórzy wojownicy w obozie zaczynają się budzić. Nadlatuje również wierzchowiec Akritephona, którym postanawia zająć się Nestor i po krótkiej walce przebija demona swoją piką.

Tirinius, Trunnel i Vuxanna ruszają w kierunku jedynego budynku z prawdziwego zdarzenia w obozie - "pałacu" księcia Durambe, by uwolnić Donnagh. BG postanawiają im towarzyszyć. Tymczasem wojownicy, którzy otrząsnęli się z pierwszego szoku (na tym etapie nikt tego nie wiedział, ale Vuxanna wyrżnęła tej nocy ok. 75 ludzi, podcinając im gardła podczas snu, co stanowi prawie 3/4 armii Durambe) i ruszają w pościg za zbiegami. Do obrony pałacu przygotowuje się też gwardia przyboczna księcia. Po szybkim przeliczeniu swoich szans zarówno BG, jak i ekipa Tiriniusa postanawiają dać nogę w ciemność nocy.

Błąkają się parę godzin po wydającej się nie mieć końca trawiastej równinie, by w końcu rozbić obóz. Postanawiają wrócić nad Jezioro Zuad kolejnej nocy, a w międzyczasie wylizać swoje rany.
Tak też czynią, jednak poza kilkudziesięcioma trupami, obóz jest pusty. W pałacu znajdują za to, najwyraźniej zapomnianą przez Durambe, Donnagh. Tirinius wydobywa z siebie coś w rodzaju przeprosin i opuszcza wraz ze swoimi ludźmi wymarły obóz. Bohaterowie zostają więc sami, bez wierzchowców i zapasów pośrodku odludzia.

Na tym zakończyliśmy sesję.

wtorek, 3 listopada 2009

Actual Play: Conan d20 - Trial of Blood #16

Zapowiedź:
http://www.youtube.com/watch?v=ZxBFRfYiDNE

Bohaterowie Graczy:

Bogdan Szybkoręki
- Krakonman - złodziej z Zamory
Gedu - Em - Butu - Raven - ghanatański nomada
Nestor - Tomek - żołnierz z Gunderlandu
Ptah Natoth - Funio - uczony Stygijczyk
Rohtar - Ryhu - cymmeryjski barbarzyńca


Bohaterowie podążają z karawaną Tiriniusa na północ, gdzie mają nadzieję odnaleźć kolejną naznaczoną kobietę.

Pewnej nocy BG słyszą rozmowę pomiędzy Tiriniusem, a jednym z poganiaczy, który próbuje namówić szefa na zmianę trasy i porzucenie Bohaterów. Kupiec stanowczo odmawia, dodając, że jeżeli mężczyzna będzie nadal marudził, to Vuxanna uszyje mu nowe wdzianko. Efekt jest piorunujący. Krewki dotąd poganiacz przeprasza, zwalając swoje zachowanie na zamroczenie winem. Sytuacja ta daje do myślenia Nestorowi, który postanawia dowiedzieć się czegoś więcej o Tiriniusie, Vuxannie i całej karawanie. Próbuje wejść w komitywę z Trunnelem, jednak dzięki jego wdziękowi i obyciu porównywalnymi z tymi, jakie posiada klocek drewna, nie udaje mu się wyciągnąć ze zwiadowcy wielu użytecznych informacji. Dowiaduje się jedynie, że Vuxanna została wykupiona z niewoli i przygarnięta przez Tiriniusa z litości parę lat wcześniej i od tego czasu podróżuje z nimi zajmując się cerowaniem ubrań i plandek.

Karawana, zmierzając wciąż na północ, powoli acz nieubłaganie podąża ku pustyni. Jednak żyjące na sawannie zwierzęta raz jeszcze dają o sobie znać i podczas porannego składania obozowiska, Bohaterowie zostają zaatakowani przez stado głodnych olbrzymich pawianów. Nauczeni doświadczeniem BG, tym razem nie dają zwierzętom pardonu i szybko wybijają grupę w pień.

Na pustyni karawana zostaje zaskoczona przez burzę piaskową. Tu wykazuje się będący w swoim żywiole Gedu. Dzięki jego wiedzy o sposobach przetrwania na pustyni udaje się uniknąć strat w ludziach i sprzęcie.

Kolejna nieprzyjemna niespodzianka, na którą natykają się Bohaterowie, zostaje sprokurowana przez rodaków Gedu. Karawana wpada w zasadzkę ghanatańskich bandytów. Tuzin nomadów spada na podróżnych niczym pustynny wicher. Rohtar i Ptah, po potężnych ciosach sejmitarów padają bez przytomności już w pierwszych sekundach potyczki. Pozostali muszą rozdzielić swoją uwagę pomiędzy atakujących bandytów a pomocą wykrwawiającemu się na deskach wozu Ptahowi. W końcu jednak przechodzą do ofensywy. Mobilni Ghanatańczycy sprawiają im poważne problemy,lecz mimo tego większość zbirów ginie, a pozostali przy życiu zostają zmuszeni do ucieczki. Tymczasem reszta podróżnych radzi sobie z atakiem zadziwiająco dobrze. Tirinius zachodzi niepostrzeżenie jednego z bandytów od tyłu, wbijając mu sztylet w plecy, jego żona walczy mieczem z szaleństwem w oczach i pianą na ustach, miotając najgorsze cymmeryjskie przekleństwa wrogom prosto w twarz, Trunnel, z jednego z wozów szyje ze swojego bossońskiego łuku, zarówno do bandytów, jak i ich wierzchowców, potężny Gunnoran wyjmuje gdzieś spośród sprzętu kuchennego miecz dwuręczny i z okrzykiem zadowolenia rzuca się w wir walki, natomiast Vuxanna niczym akrobatka wskakuje od tyłu na wielbłąda jednego z ghanatańczyków i podcina jeźdźcowi gardło od ucha do ucha. Pozostali członkowie karawany również wykazują się umiejętnościami i determinacją, broniąc wozów za pomocą kusz i mieczy.

Karawana rusza dalej. Po kolejnych kilku dniach forsownej przeprawy przez pustynię, podróżni docierają do niewielkiej oazy z oczkiem krystalicznie czystej wody. Nie myśląc wiele zrzucają ubrania i biegną zażyć upragnioną kąpiel. Wszyscy BG przyłączają się do ogólnej radości i beztroski, ciesząc się chwilą. Wyjątkiem jest Nestor, który stwierdza, że niech ludzi mówią co chcą, ale częste mycie skraca jednak życie i postanawia zostać wraz ze swoją wierną piką na brzegu.
Cała ta sytuacja sprawia, że Bohaterowie mogą przyjrzeć się bliżej swoim towarzyszom podróży. Wszyscy poznaczeni są mniejszą bądź większą liczbą blizn, a niektórzy mają tatuaże. Trunnel na przykład ma wytatuowany na wysokości serca bossoński herb, jednak jest on przekreślony. Plecy Vuxanny szpecą podłużne blizny, prawdopodobnie od biczowania. Z kolei całe ciało Donnagh pokryte jest kilkoma warstwami tatuaży, w tym motywami kwiatowymi zdobiącymi jej brzuch i piersi. Niestety żaden z BG nie jest w stanie zidentyfikować kwiatów, jako purpurowego lotosu, jednak zaczynają podejrzewać, że pod wzorami ukryte jest znamię, znaczące kobietę, jako jedną z potencjalnych matek dziedzica Atlantów.
W pewnym momencie Vuxanna, próbuje zakomunikować coś swojemu szefowi, wskazując to na Donnagh, to na swój brzuch. Okazuje się, że dziewczyna ma dobre oko i żona Tiriniusa rzeczywiście jest przy nadziei, lecz zwlekała z ogłoszeniem radosnej nowiny do momentu, aż dotrą do punktu przeznaczenia. Uradowany kupiec ogłasza, że tego dnia karawana nigdzie już nie jedzie, za to opróżnią beczułkę najprzedniejszego wina, jakie mają w swoich zapasach. Cała sytuacja kończy się wielką popijawą. Nikt nie myśli nawet o pilnowaniu obozu, jednak szczęśliwie noc nie przynosi żadnych nieprzyjemnych niespodzianek.

Po kolejnych dniach monotonnej podróży, pustynia powoli ustępuje miejsca zielonym trawom. W końcu Tirinius zbiera wszystkich w jednym miejscu i ogłasza, że dojeżdżają do miejsca, gdzie będą mogli korzystnie wymienić towary, które wiozą i w związku z tym tego dnia opróżnią wszystkie napoczęte zapasy, by zrobić miejsce w wozach. Oznacza to ni mniej ni więcej jak prawdziwą ucztę. Bohaterowie objadają się do niemożliwości, nie spodziewając się, że do ich jadła i napitku został dosypany narkotyk. Nikt z nich nie jest się w stanie oprzeć jego działaniu i następny tydzień składa dla nich z krótkich chwil, kiedy odzyskują przytomność i długich okresów, w których leżą niczym kłody na wozie. W tym czasie Tirinius wyjaśnia, że osobiści nie ma nic przeciwko BG, ani królowi Conanowi, ale traktuje całą sprawę jako okazję do zgarnięcia niezłego zysku. Wiezie ich za to do niejakiego księcia Durambe, który pała nienawiścią do Conana, ponieważ ten lata temu zabił jego brata.

W końcu karawana dociera nad Jezioro Zuad, gdzie znajduje się obóz Durambe. Jednak nie wszystko idzie po myśli Tiriniusa. Kuszyccy strażnicy za nic bowiem mają jego zapewnienia i traktują zarówno BG, jak i członków karawany jako jeńców.

Na tym zakończyliśmy sesję.

niedziela, 25 października 2009

Actual Play: Conan d20 - Trial of Blood #14 & 15


Zbiorczy raport z 2 krótkich sesji.


Zapowiedź:
http://www.youtube.com/watch?v=i5P8lrgBtcU

Bohaterowie Graczy:

Bogdan Szybkoręki
- z powodu nieobecności Krakonmana zeNPeCowany - złodziej z Zamory
Gedu - Em - Butu - Raven - ghanatański nomada
Nestor - Tomek - żołnierz z Gunderlandu
Ptah Natoth - Funio - uczony Stygijczyk
Rohtar - Ryhu - cymmeryjski barbarzyńca

Bohaterowie kontynuują podróż w górę rzeki Zikamby. Po kilku dniach od spotkania z synem seta, znów narażeni są na niebezpieczeństwo. Wpadają bowiem w zasadzkę zastawioną przez łowców głów z plemienia Wathali. Dzicy, odurzeni narkotykiem wojownicy o spiłowanych zębach, czający się na obu brzegach rzeki najpierw rzucają w kierunku łódek włóczniami, a następnie rzucają się wpław w ich kierunku, by przewrócić łodzie. Chaotyczna walka rozgrywa się w wodzie sięgającej piersi. Dzikość, determinacja jaką wykazują się Wathali i ich przewaga liczebna, okazują się jednak niewystarczające w starciu z doświadczeniem, umiejętnościami oraz lepszym uzbrojeniem BG i łowcy głów szybko zostają wyrżnięci w pień. Po zakończeniu starcia, Zhaka, który tym razem walczył jak natchniony wyrywa trupom z nosów kościane pierścienie, które w wiosce będą służyć jako trofea potwierdzające jego męskość.

Ostatnią już przeszkodą na drodze do obelisku okazuje się wodospad. Jednak po tylu przygodach większość z BG jest całkiem nieźle wyćwiczona w wspinaczce. Ci, którzy nie są otrzymują pomoc w postaci liny asekurowanej przez kolegów i stosunkowo szybko zarówno podróżnicy, jak i ich łodzie lądują na szczycie kilkumetrowego urwiska.

Koniec końców, po ponad dwóch tygodniach, od kiedy wyruszyli z wioski, Bohaterowie docierają do obelisku. Zhaka postanawia zostać i pilnować łodzi, więc BG zdani są na samych siebie. Kamień ma trzy ściany - pierwsza z nich porośnięta jest pnączami, które wypuściły pąki, druga pokryta jest gęstym, kwitnącym na biało mchem, ostatnia to lita skała, z której wykwitają perłowe kryształy. BG postanawiają raz jeszcze sięgnąć po list otrzymany od Dexitheusa. Pisze w nim, iż mają podążyć ścieżką, którą wskazują starożytne białe kwiaty. W międzyczasie Rohtar rozrywa jeden z pąków winorośli, by potwierdzić, to, czego spodziewali się wszyscy - płatki kwiatów również są białe. Po krótkiej dyskusji Bohaterowie postanawiają pójść w stronę, którą wskazują kryształy. Jak się później okaże słusznie.

Poruszając się zaskakująco wyraźną ścieżką, BG zauważają wokoło, początkowo mało liczne, pajęczyny. Jednak w miarę jak zagłębiają się w las, jedwabistych nici jest coraz więcej i więcej, aż tworzą coś na kształt korytarza pośród dżungli i niemal blokują dostęp światła słonecznego. Bohaterowie zdają sobie również sprawę, że są obserwowani przez tysiące pajęczych oczu. Coraz częściej napotykają również na kokony, prawdopodobnie zawierające szczątki zwierząt, schwytanych i pożartych przez pająki.

W końcu budowniczowie sieci postanawiają zaatakować. Osiem gigantycznych bestii i tysiące małych pająków ruszają na BG z zamiarem napełnienia swych żołądków i jak się okazuje ku swojej zagładzie. Bohaterowie są uzbrojeni po zęby (w końcu ku zadowoleniu chłopaków mogą nosić zbroje, nie narażając się przy tym na niebezpieczeństwo utonięcia) i chyba wszyscy oprócz Ptaha mogą sobie drwić z siły jadu olbrzymich pająków. Większy problem stanową małe pajączki, które włażą im pod pancerze i ubrania i boleśnie kąsają, jednak w końcu BG udaje się im uciec.

Uwagę Bohaterów zwraca jeden z kokonów - większy niż pozostałe i poruszający się i wydający dziwnie ludzkie odgłosy. Postanawiają go rozciąć. W środku znajduje się wijący się w bolesnej agonii Kuszyta. Jest raczej pewne iż życia mężczyzny nie da się uratować, ale Gedu i Ptah starają się robić wszystko, by złagodzić jego cierpienia na tyle, by móc wydobyć z niego jakieś wartościowe informacje. Z bełkotu, który wydostaje się z jego napuchniętych warg wynika, że gdzieś nieopodal jest jaskinia, w której żyje potwór - ludożerca oraz, że Kuszyta i jego towarzysze walczyli i pokonali czarnego konia, lecz jeździec zbiegł do jaskini. Mężczyzna umiera, jednak BG nie dają za wygraną. Ptah, używając mrocznych sztuk czarnoksięskich, przywołuje ducha z powrotem do martwego ciała. Dzięki temu dowiaduje się, że w okolicy znajduje się również dziewczyna, której szukają i ona również najprawdopodobniej znajduje się w jaskini, do której prowadzi ścieżka.


Na tym zakończyliśmy sesję (przywieźli pizzę i zabraliśmy się za oglądanie filmów).
Dalsza część raportu pochodzi z sesji, która odbyła dwa tygodnie później.


BG docierają do końca ścieżki i ziejącego tam ciemnego wejścia do jaskini. Jako, że nie mają żadnego potencjalnego źródła światła, Gedu tworzy prowizoryczną pochodnię, ze składników, które znajduje w pobliżu - co prawda dymi niemiłosiernie i daje mało światła, ale lepszy rydz niż nic. W samej jaskini Bohaterowie napotykają na przeszkody terenowe w postaci dwóch półek, na które muszą się wspiąć oraz rozpadliny, którą należy przeskoczyć. O ile Rohtar i Ptah radzą sobie z nimi z łatwością, to Nestor oraz Gedu nie mają tyle szczęścia (tylu jedynek na kościach pod rząd chyba jeszcze nie widziałem) i obijają sobie gnaty dość solidnie.

W końcu jednak korytarz rozszerza się w obszerną podziemną salę, w której na pokrytych pajęczynami ścianach wiszą dziesiątki kokonów, a część z nich prawie na pewno zawiera w sobie ludzkie szczątki. Rozglądając się wokoło nikt z Bohaterów nie spodziewa się, że niebezpieczeństwo czai się tuż nad nimi. Ptahowi, jako jedynemu udaje się usłyszeć Widohakę, demoniczną hybrydę człowieka i pająka, który jest mieszkańcem tego zapomnianego przez bogów miejsca. Zaskoczony Nestor zostaje oplątany grubą i niezwykle wytrzymałą siecią. Widohaka z początku próbuje unieszkodliwić BG za pomocą swojej pajęczyny. Kiedy to mu się nie udaje, decyduje się na bezpośrednią konfrontację. Jednak okazuje się być to ostatnim błędem w jego długim życiu. Kiedy tylko nadarza się okazja, Ptah po raz kolejny używa swoich mocy i paraliżuje potwora, pozostawiając go na łasce (czy raczej niełasce) pozostałych BG. Bohaterowie rozcinają kokony i pośród trupów w różnym stadium przetrawienia odnajdują zarówno poszukiwaną przez nich dziewczynę jak i ich niedoszłego oponenta ze Stygii.

Czując, że ich misja w tym miejscu dobiegła końca, BG postanawiają powrócić do wioski i tam czekać na dalsze instrukcje. Na widok odciętej przez Rohtara głowy Widohaki, Zhaka wpada w euforię, ciesząc się, że oto zginął bóg Wathali - odwiecznych wrogów jego plemienia - pozostawiając swoich wyznawców na pastwę losu.

Kiedy BG wracają do Xabowy, czeka tam na nich pewien człowiek. Przedstawia się jako Tirinius z Shamar kupiec, handlujący winem. Posiada on wiadomość od Dexitheusa, którą, jak twierdzi otrzymał, która mówi, by podążyć z karawaną na północ, tam gdzie rośnie Purpurowy Lotos. Jako, że na świecie znane jest tylko jedno miejsce, w którym występuje tak tak ceniona przez adeptów sztuk czarnoksięskich roślina, cel podróży nie jest trudny do zidentyfikowania - Bohaterowie muszą się udać na nawiedzane przez duchy Bagno Purpurowego Lotosu na pograniczu Kush i Stygii. BG żegnają się więc z mieszkańcami wioski, pozostawiając im w darze głowę Widohaki i wyruszają z Tiriniusem, by dołączyć do jego karawany, która obozuje kilka godzin jazdy od wioski.

Karawana składa się z siedmiu wozów i oprócz Tiriniusa podróżuje nią dziewięć osób - wytatuowana żona kupca Donnagh Faire, bossoński zwiadowca Trunnel Estivul, potężnie zbudowany hyperboryjski kucharz Gunnoran, niema szwaczka Vuxanna oraz trzech strażników i dwóch poganiaczy wielbłądów. Tirinius zaprasza BG do korzystania z zapasów wina karawany do woli, prosząc tylko by pozostawili kilka beczułek na sprzedaż oraz do leniuchowania, gdyż jako gości nie zamierza obciążać ich żadnymi obowiązkami.

Z początku karawana porusza się skrajem dżungli. Nie można powiedzieć, by podróż obfitowała w niebezpieczeństwa. Co prawda wędrowcy są pod stałą obserwacją dzikich plemion, kryjących się w lesie, jednak nie decydują się one na atak. Raz karawana zostaje skazana na przymusowy postój przez upartego wielbłąda, którego ani poganiacze, ani nawet doświadczony nomada Gedu nie potrafią zmusić do współpracy. W końcu wozy wyjeżdżają na otwartą sawannę.

Podczas jednego z postojów wóz, którym podróżują Bohaterowie staje się obiektem zainteresowania grupy agresywnych mandryli. Znudzeni podróżą BG postanawiają trochę się zabawić i wystawić do walki z małpami Gedu. Reszta zakłada się o wynik walki. Namówiony przez towarzyszy Ghanatańczyk wyskakuje z wozu z wyciągniętym berdyszem i rani jedną z sześciu małp. Pozostałe zwierzęta widząc, ze członek ich stada dostał zraniony wpadają w szał i rzucają się na Gedu. Okazuje się, że pomimo posiadania śmiesznych kolorowych tyłków, mandryle nie są przeciwnikami, których można nie doceniać. Nomada szybko zostaje złapany przez jedno ze zwierząt w żelazny uścisk, a reszta okłada go pięściami i gryzie swoimi wyjątkowo mocnymi szczękami. Widząc, że sytuacja zrobiła się nieciekawa, pozostali BG ruszają na pomoc Gedu i nie bez trudności udaje się im spacyfikować szalejące zwierzęta.

Na tym skończyliśmy sesję ze względu na moje pogarszające się samopoczucie :-(