sobota, 16 sierpnia 2008

Notka techniczna

Jest problem z najnowszą wersją flash playera, polegający na tym, że po otwarciu określonej liczby animacji lub filmów (np. na youtube) odtwarzają się one tylko przez 1-2 sekundy, po czym obraz zamiera. Sytuacja dotyczy wtyczki do Opery i Firefoxa (Internet Explorer używa innej).
U mnie pomogło zainstalowanie wersji bety flash playera 10 - można pobrać stąd. Podobno działa również downgrade do wersji wcześniej.

środa, 13 sierpnia 2008

Trochę rozrywki z youtube.com

Środek odstraszający księży, ekranizacja nieznanej dotąd powieści Jane Austen oraz wzruszający musical o internetowym zboczeńcu. A wszystko stworzone przez: http://nationalbanana.com



Jak współtworzyć zapomnianą historię ludzkości - Conan d20

Era Hyboryjska to piękne miejsce w czasie. Raj utracony ludzkości, stworzony i zaludniony przez Roberta Ervina Howarda. Świat, w którym jest miejsce zarówno dla lśniących miast pełnych przepychu i uciech, nawiedzanych przez duchy i potwory ruin dawno zapomnianych cywilizacji jak i zapomnianych siedzib ras starszych niż ludzkość, których samo istnienie zdaje się być bluźnierstwem przeciw prawom natury.

W tym bogatym, tętniącym życiem świecie przeżywał swoje liczne przygody Conan z Cymmerii – barbarzyńca, złodziej, żołnierz, pirat, wódz nomadów, generał i wreszcie król (z pewnością coś po drodze pominąłem). Także i my możemy zagłębić się w tych jakże ciekawych czasach - a to wszystko dzięki wydanej przez Mongoose Publishing „Conan The Rolepaying Game”.
Od kilku miesięcy jestem posiadaczem podręcznika głównego do drugiej edycji tej gry i chciałbym o niej napisać parę słów.

Po pierwsze, muszę przyznać, że panowie z Mongoose odwalili kawał dobrej roboty przy tworzeniu Conana. Opis świata jest prawie bez zarzutu – podstawka oparta jest na tekstach samego Howarda (a nie licznych pogrobowców). Nic tylko usiąść i grać. Tylko – no właśnie... gra fabularna składa się zazwyczaj z dwóch elementów – świata oraz mechaniki.

Mechanika w Conan RPG jest mocno przerobionym silnikiem d20. No i tu pojawiają się niestety zgrzyty. Nie twierdzę, że mechanika jest zła – jest to jedna z najlepszych konwersji d20, jakie widziałem. Jest jednak jeszcze bardziej skomplikowana niż „czyste” d20. Moim zdaniem zasady są zbyt trudne, dla przeciętnego gracza, a jestem MG, który zasad używa i lubi, kiedy gracze się w nich orientują. Poza tym, od Conana wymagałbym czegoś bardziej dynamicznego i mniej „rules heavy” niż d20. Oczywiście, jeżeli cała ekipa zna mechanikę, gra będzie przebiegała w miarę sprawnie, przynajmniej zazwyczaj.

I jeszcze jedna łyżka dziegciu - po kilku miesiącach niezbyt intensywnego użytkowania, z książki zaczynają wyłazić mi strony. Spodziewałem się czegoś bardziej trwałego płacąc 120zł za podręcznik.

Reasumując, Conan d20 oferuje nam znakomity, dobrze opracowany setting z trochę nieprzystającą do niego mechaniką. Jednak jako, że nie ma obecnie innej gry osadzonej w tych realiach (oprócz dwóch wiekowych wersji opartych na AD&D i GURP-sie), nie pozostaje mi nic innego jak polecić Conan d20 wszystkim, którzy chcieliby przeżyć przygody w świecie Ery Hyboryjskiej.

wtorek, 12 sierpnia 2008

Młocny Łycez, czyli co sądzę o nowym Batmanie



„Mroczny Rycerz” to film, na który czekało sporo nakręconych przez szalejącą kampanię reklamową ludzi. Opierała się ona (przynajmniej to, co docierało do mojej skromnej osoby) na trzech filarach:

1. Zamieszanie wokół śmierci odtwórcy roli Jokera i genialnej kreacji aktorskiej, jaką stworzył
2. Podawaniu co rusz, ile to nowy Batman zarobił w USA
3. Ekstatycznych wręcz recenzjach w internecie, nazywających film arcydziełem

Po takim bombardowaniu ochami i achami, postanowiłem też „Mrocznego Rycerza” obejrzeć. Oto moje wrażenia.

Ledwie udało mi się wysiedzieć przez całą długość filmu – około 2,5h to zdecydowanie zbyt długo. W dzisiejszych czasach, ponad dwugodzinne filmy stały się (nie wiem czemu) standardem.

Miał być mroczny klimat i z pewnością dla kogoś, kto na co dzień ogląda MTV jest. Ja bym atmosferę nazwał raczej mroczno-plastikowo-efekciarską. Jeżeli ktoś chce zobaczyć czemu się czepiam biednego charczącego gacka, to polecam obejrzenie takich tytułów jak „Angel Heart” czy „Dark City”.

Heath Ledger jako Joker – całkiem niezła rola, ale jakoś Jack Nicholson bardziej do mnie przemawiał. Wątpię, żeby była to kreacja, którą zapamiętam na długie lata. Ot, taki sobie psychopata umalowany za clowna.

Mój najcięższy zarzut tyczy się tego w jaki sposób została zbudowana fabuła. Miało być mrocznie, a skończyło się patetycznie. Jakieś mowy o tym, że ludzie są dobrzy, o tym, że potrzeba bohaterów, jednym słowem – standardowy finał amerykańskiej wysokobudżetowej produkcji. Rozterki głównych bohaterów były jakieś miałkie, niezbyt dobrze zarysowane, wepchnięte do filmu na siłę. Po zakończeniu seansu nie miałem się za bardzo nad czym zastanawiać.

Film dostał na imdb 9.2/10 – średnia z ponad 220 000 głosowań i jest aktualnie na 3 miejscu najlepiej ocenianych filmów wszechczasów. Moim zdaniem niezasłużenie.

Aha, jeszcze jedno. Naprawdę mnie rozbawiła scenka, kiedy Bruce Wayne ma wyjeżdżać gdzieś w dzień (oczywiście nie są to dokładne dialogi, ale oddałem ich jakże głęboki sens):
Alfred: „Bierze panicz batmobil?”
B.W: „Nie, Lamborghini”
Sami przyznacie, że nie było to zbyt finezyjne. Za to ciekawe ile było warte?

W skrócie:
Czy warto iść na ten film do kina? Na dwoje babka wróżyła.
Czy jest taki dobry, jak wszyscy wokół twierdzą? Nie.
Moja ocena: 7/10